Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

EUR/USD Wczorajszy dzień przyniósł wreszcie wybicie z krótkoterminowej konsolidacji na eurodolarze. Udało się podaży sforsować rejon 1.1750 i tym samym notowania przeniosły się pół centa niżej. W zasadzie ruch ten niezbyt dużo zmienia, jeśli spojrzymy na średnioterminową sytuację tej pary (tu nadal ważny będzie kierunek wybicia poza zakres 1.1650 - 1.19), jednakże krótkoterminowo sytuacja posiadaczy amerykańskiej waluty uległa polepszeniu.

Publikacja: 02.12.2005 07:54

Warto bowiem zauważyć, że w rejonie 1.1750 przebiegało dolne ograniczenie około 3-tygodniowego kanału wzrostowego, zatem wyjście cen z niego dołem przybliża nas teraz do testu właśnie okolic 1.1650. Póki co, wsparciem okazał się rejon minimum z poniedziałku, osiągniętego przy 1.1680. Póki zatem kurs wyraźnie nie wróci nad 1.19, nadal liczyć należy się z kontynuacją trendu aprecjacji dolara.

USD/JPY

Swoją siłę dolar potwierdził wczoraj również wobec jena japońskiego. Popytowy impuls, jaki pojawił się na tej parze, zdołał wybić kurs ponad poziom niedawnych maksimów, czyli 120.00 i tym samym byliśmy świadkami pojawienia się kolejnej fali wzrostowej. Obecnie najbliższym oporem, który w zasadzie został już niemal osiągnięty, jest zakres 120.80/90, gdzie znajdują się poziomy docelowe, wynikające z zakresu niedawnych korekt. W obecnej sytuacji (silny trend) to jednak nie opory są ważne, a wsparcia, bowiem to dopiero przełamanie któregoś z nich będzie nas informowało o możliwości chwilowego wyczerpania się potencjału kupujących, a tym samym będzie ostrzeżeniem przed zbliżającą się korektą. Za najbliższy poziom o charakterze popytowym uznałbym rejon 120.00, natomiast jego przełamanie kazałoby liczyć się ze spadkiem w stronę zakresu 118.19/37. Nieco niżej popyt winien być również widoczny przy 117.80. Jak na razie zatem posiadacze amerykańskiej waluty mają na tej parze bezwzględna przewagę w krótkim terminie i dopiero przełamanie pierwszego ze wskazanych wsparć miałoby szansę to zmienić.

EUR/JPY

Presja kupujących nadal widoczna jest na eurojenie. Udało się tu popytowi wyprowadzić ceny nad poziom 141.15, czyli okolice maksimów z początku listopada, skąd zapoczątkowana została silniejsza korekta. Obecnie jednak głównym problemem byków jest poziom 141.57, gdzie znajduje się wielokrotnie już wspominany poziom szczytu z grudnia 2004r. W godzinach nocnych poziom ten został już nawet przetestowany, ale na razie kurs trzyma się tuż pod nim. Wygląda zatem na to, że potrzebny byłby jakiś silniejszy impuls. Co jednak ważne, eurojen zmniejszył swoją krótkoterminową korelację z eurodolarem, a więc ewentualne umocnienie dolara do euro nie powinno skutkować od razu odwrotem eurojena spod oporu. Para ta skupia się obecnie bardziej na słabości jena względem dolara i stąd doszukiwałbym się obecnie siły eurojena. Jeśli chodzi o najbliższe wsparcia, to jest nim około 3-tygodniowa linia trendu wzrostowego, która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 141.00. Można zakładać, że jej przebicie będzie już pierwszym sygnałem, że ze skutecznym atakiem na szczyt będzie trzeba jeszcze nieco poczekać i zanim zostanie on faktycznie przełamany, na rynku pojawi się korekta. O ile okolice 141.00 stanowią najbliższe wsparcie, to nieco silniejszego poziomu o charakterze popytowym spodziewałbym się w rejonie 138.50, gdzie znajduje się już kilkumiesięczna linia trendu wzrostowego. Do jej okolic nadal przewagę mają posiadacze europejskiej waluty i tym samym spodziewać należy się docelowo kontynuacji trendu wzrostu jej wartości.

Reklama
Reklama

GBP/USD

Bardzo silny pozostaje funt względem dolara. Aprecjacja dolara, jaka widoczna jest chociażby względem euro, czy jena, w żaden sposób nie została odzwierciedlona na cable. Tutaj kurs praktycznie nie drgnął. Nadal trzymamy się tuż pod poziomem 1.7300/30, czyli najbliższego oporu, wynikającego z lokalnego dołka z drugiego tygodnia listopada. Co więcej, podażowe znaczenie tych okolic wzmocnione jest również obecnością górnego ograniczenia ponad 2-tygodniowej formacji rozszerzającego się trójkąta. Coraz więcej jednak wskazuje na to, że oporów tych nie uda się utrzymać, bowiem skoro kurs praktycznie nie reaguje na umacniającego się dolara, to liczyć należy się z tym, że wyraźniej zareaguje w przypadku jakiejkolwiek korekty dolara na pozostałych parach. Problemem pozostaje również sama interpretacja wspomnianego trójkąta, bowiem jest on już nieco zbyt długi, a poza tym ceny są zdecydowanie bardziej skore do przebywania w obszarze jego górnego ograniczenia, co również potwierdza aktualną presję strony popytowej. W przypadku wyraźnego wybicia nad zakres 1.7330/50 liczyć należałoby się ze wzrostem do przynajmniej 1.75, gdzie zlokalizowana jest około 3-miesięczna linia trendu spadkowego i w tym rejonie podaż winna stać się bardziej aktywna. Jeśli chodzi o wsparcia, to najbliższym jest 1.7250, natomiast niżej również lokalne dołki, czyli 1.7150 oraz 1.7050. Jak na razie nie widać specjalnie zainteresowania ich testowaniem.

USD/CHF

Brak krótkoterminowych rozstrzygnięć widoczny jest na dolarze względem franka szwajcarskiego. Sytuacja posiadaczy amerykańskiej waluty poprawiła się ostatnio poprzez udany powrót kursu nad poziom linii szyi formacji RGR. Siła kupujących nie jest jednak jeszcze na tyle duża, aby można było przełamać opór w postaci krótkoterminowej linii trendu spadkowego, wyznaczonej po szczytach z ostatnich tygodni (głowa i prawe ramię). Wczoraj mieliśmy do czynienia właśnie z atakiem na jej poziom (obecnie znajduje się przy 1.3210), ale ostatecznie przełamanie oporu się nie udało. Można zakładać, że wybicie się ponad wskazany opór przełoży się już na skierowanie cen w stronę niedawnych, listopadowych maksimów (1.3284), natomiast ich wyraźne przebicie okaże się impulsem do kontynuacji trendu aprecjacji dolara. Można się spodziewać, że ruch będzie dość duży, bowiem od niemal miesiąca mamy do czynienia z konsolidacją w niewielkim zakresie (1.3050 - 1.33), a takie sytuacje zwykle przekładają się na dynamiczne wybicie (m.in. niskie wartości ADX oraz skorygowana skala wykupienia na wskaźnikach). Czekamy zatem na dalsze rozstrzygnięcia.

Do tego, że mają się one szansę dziś pojawić, przekonuje kalendarz. Cały tydzień obfitował w dość dużą ilość, jak również wagę publikacji makroekonomicznych. Sporo z nich było bądź zbliżonych do oczekiwań, bądź nieco lepszych, zatem nie pojawiły się z tej strony impulsy do wyprzedaży dolara. Ten tydzień przyjdzie nam jednak uwieńczyć dziś jedną z najważniejszych publikacji, a mianowicie raportem z amerykańskiego rynku pracy za listopad. Nie da się ukryć, że podczas ostatnich publikacji nieco zmniejszył się jego wpływ na rynek i nie wywołuje on już tak silnych zmian, jak jeszcze chociażby rok czy półtora temu. Jeśli jednak mamy doszukiwać się na dziś jakichkolwiek impulsów ze strony fundamentalnej, to takowym ma prawo okazać się właśnie ten raport. Przypomnę, że otrzymamy go o 14.30, natomiast najważniejszą jego składową będzie zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Oczekiwania mówią o 210k nowych miejsc pracy. Stopa bezrobocia szacowana jest na poziomie 4,9%. W skład raportu wchodzą jeszcze płaca godzinowa (prog. +0,2%) oraz średnia długość tygodnia pracy (prog. 33,8 godz.), jednakże te dwie ostatnie składowe nie są już tak ważne. Jeśli chodzi o dane z USA, to jest to dziś w zasadzie jedyna rzecz, która będzie elektryzowała inwestorów, natomiast spoza USA dowiemy się jeszcze od rana (11.00), jak zmieniała się inflacja w przemyśle (PPI) w październiku w strefie Euro. Prognozuje się jej wzrost o 3,9% r/r. Nie należy się jednak spodziewać, aby dane te znacząco wpłynęły na rynek, bowiem po pierwsze inwestorzy i tak czekać będą z ważniejszymi decyzjami na popołudniowy raport z USA, a po drugie dane są już nieco podstarzałe (październik).

Tomasz Gessner

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama