Euro pomogło przedstawienie informacji o tym, że według źródeł zbliżonych do Europejskiego Banku centralnego w strefie euro dojdzie do kolejnej podwyżki poziomu stóp procentowych w marcu przyszłego roku, a do kolejnej najprawdopodobniej sześć miesięcy później. W kolejnych godzinach handlu górą był już jednak zielony. Cena euro spadła do 1,1800. Dolar zyskał po pierwsze wsparcie w opublikowanych o godz. 14:30 danych z USA. Choć finalne informacje o PKB pokazały, że wzrost gospodarczy w III kwartale wyniósł 4,1 proc. i był nieco niższy niż w szacunkach (4,3 proc.) to do góry zostały zrewidowane dane o inflacji: deflator PKB do 3,3 proc. z 3,0 proc., a deflator PCE do 1,4 proc. z 1,2 proc. Dodatkowo na rynku ponownie zaczęto mówić o repatriacji środków w związku z Homeland Investment Act. Zielony dostał także wsparcie ze strony członka FED (Jeffrey Lacker), który podkreślił, że w 2006 r. Stany Zjednoczone zanotują "zdrowy" wzrost gospodarczy na poziomie 3,5 proc.

Pierwsza część czwartkowego handlu przyniosła stabilizację kursu w przedziale 1,1820-1,1840. Inwestorzy oczekują na publikowane o godz. 14:30 dane z USA o dochodach i wydatkach konsumenckich za listopad. Prognozy mówią o wzroście m/m odpowiednio o 0,3 proc. i 0,4proc. Dodatkowo szacuje się, że wartość bazowa deflatora PCE ma wzrosnąć m/m o 0,2 proc. wobec 0,1 proc. w październiku. To wszystko podobnie zresztą jak przedstawiane w ostatnim okresie mocne dane makro z USA zwiększają szansę na to, że FED w przyszłym roku nadal będzie zacieśniał politykę pieniężną w USA. Inne publikacje dzisiejszego dnia: nowe zamówienia w przemyśle w strefie euro oraz "tygodniowe bezrobocie" i wskaźniki wyprzedzające w USA nie powinny mieć większego wpływu na rynek.

Wydaje się, że nadal warto budować krótkie pozycje na rynku EUR/USD. Dziś dobre poziomy na sprzedaż znajdują się w okolicy poziomu 1,1850/60 z perspektywą spadku do ok. 1,1770.