Zatem kończymy ten rok. Już to uczyniły rynki azjatyckie. Nikkei po
skróconej sesji zaliczył mały spadek wartości. Jak widać ostatnia sesja nie
musi automatycznie oznaczać wzrostów. No, ale tam ruszyć rynkiem jest
trudno. U nas to dziecinna igraszka i jeśli zarządzającym przyjdzie na to
ochota, to możemy zobaczyć nowe rekordy hossy. Innymi słowy nie przykładajmy