Na poniedziałek nie zaplanowano publikacji ważniejszych danych makro zarówno z USA jak i z Eurolandu. Inwestorzy oczekują na przedstawianą w dalszej części tygodnia całą serię informacji z tych obu obszarów. Pod względem wagi na czoło wysuwają się dane ze Stanów Zjednoczonych dotyczące zapisków z ostatniego posiedzenia FED (wtorek) oraz stanu rynku pracy (piątek). Jeżeli chodzi o te pierwsze to warto przypomnieć, że 13 grudnia Federalny Komitet Otwartego Rynku tak jak oczekiwano zdecydował się na 13-tą z rzędu, 25 pkt podwyżkę stóp procentowych w USA do poziomu 4,25 proc. Niestety dla dolara potwierdziły się prognozy mówiące o tym, że bank centralny Stanów Zjednoczonych może zdecydować się na zmianę języka komunikatu. Usunięcie stwierdzenia o prowadzeniu "akomodacyjnej" polityki pieniężnej utwierdziło inwestorów w przekonaniu, że koniec cyklu podwyżek stóp procentowych w USA jest już bliski. Drugie bardzo ważne stwierdzenie mówiące o podwyżkach stóp w "zrównoważonym tempie" zostało jednak utrzymane. Pozwala to domniemywać, że pewne podwyżki (choć niewielkie) mające na celu zapobieżenie presji inflacyjnej są jeszcze planowane. Z kolei jeśli mowa o grudniowym bezrobociu, na rynku mówi się o tym, że liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolnicznym wzrosła o 200 tys. wobec 215 tys. zwyżki w listopadzie.
Podczas dalszej części dzisiejszej sesji spodziewamy się stabilizacji kursu EUR/USD w przedziale 1,1770 - 1,1840. Patrząc czysto technicznie wydaje się, że szansa na spadki ceny euro w kierunku bardzo silnego wsparcia stanowiącego dolne ograniczenie tego przedziału jest spora.