Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 04.01.2006 07:59

Na słabiutki indeks ISM inwestorzy nie zareagowali. Faktycznie bowiem

pojawiły się komentarze, że to "dalej powyżej bariery 50 pkt"

odgraniczającej rozwój od spowolnienia w sektorze, a do tego ulica

oczekiwała nieco niższych danych od prognoz (choć nie 54,2 pkt.). Uwagę

inwestorów skupiły wydarzenia na rynku ropy i sprawozdanie z ostatniego

Reklama
Reklama

posiedzenia FOMC.

Jeśli chodzi o ropę, to ta oczywiście rosła w atmosferze przepychanek między

Rosją a Ukrainą (rzekomo porozumienie już zawarte, jak podają stacje

telewizyjne). Kurs sięgał momentami 63,8 USD. No i tutaj mamy najciekawsze -

rynkom tylko to pomagało. FOMC Minutes o 20:00 były świetne, o czym za

chwilę, więc wzrost ropy odebrany został jako byczy argument pomagający

Reklama
Reklama

(zasłużenie) całemu sektorowi paliwowemu. Gdyby członkowie Fed zaskoczyli

rynek w drugą stronę, to gwarantowane, że wzrost cen ropy przestraszyłby

szerszy rynek i był jednym z głównym argumentów za wyprzedażą, jak to zwykle

bywało.

Spójrzmy na kluczowe wydarzenie wczorajszej sesji - sprawozdanie z

ostatniego posiedzenia Fed. Członkowie zarządu Rezerwy Federalnej zaskoczyli

Reklama
Reklama

inwestorów bardzo wyraźnym zasygnalizowaniem, że cykl podwyżek stóp

procentowych ma się ku końcowi. Rynek oczywiście sam potrafił oszacować

ilość i czas kolejnych podwyżek, więc nikt tutaj inwestorów nie oświecił.

Zaskoczeniem był jednak tak wyraźny i czytelny przekaz dla rynków

finansowych - "Choć dalsze działania będą zależeć od nadchodzących danych,

Reklama
Reklama

to dysponując obecnymi informacjami większość członków uważa, że liczba

dalszych decyzji zaostrzających politykę monetarną nie będzie znaczna". W

"ustach" Fed to bardzo mocne stwierdzenie. Dla rynków akcji niższe (niż

oczekiwano) stopy procentowe to oczywiście bardzo dobra wiadomość. Indeksy

tkwiące do 20:00 w konsolidacji wokół poziomu poprzedniego zamknięcia

Reklama
Reklama

natychmiast dynamicznie ruszyły do góry i zanotowały największy wzrost od

ponad pół roku.

Reakcję już widać na rynkach azjatyckich, gdzie po sylwestrowej przecenie

Nikkei wzrósł 1,55%. Nie tak wysoko, choć równie mocno rozpocząć powinny

parkiety Eurolandu. Nawet bez tak świetnego otoczenia prognozując zachowanie

Reklama
Reklama

GPW należało na dzisiaj mieć optymistyczne nastawienie do rynku. Zachęcał do

tego nawet tylko przebieg wczorajszej sesji. Jeśli dodać do tego zaskakujące

wzrosty w USA, to można powiedzieć, że nasz rynek praktycznie nie ma wyjścia

i będzie walczyć dzisiaj o nowe szczyty hossy. Warto też dodać, że dla

emerging markets układ jest szczególnie korzystny, bo rośnie ropa (co nie

przeszkadza indeksom, a mocno pomaga rynkom wschodzącym, gdzie spółki

surowcowe odgrywają znaczącą rolę), a rentowność amerykańskich obligacji

spada (krótszy cykl podwyżek stóp przez Fed - rentowność 10 latek 4,37%).

Ale uwaga na jedno - jeśli rynek wszedłby dzisiaj w euforię, to takie

przegrzanie giełdowych indeksów mogłoby pod koniec sesji sprowokować odwrót

i realizację zysków. Jeśli rynek będzie rósł równie spokojnie i stabilnie

jak wczoraj, to byki póki co są bezpieczne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama