Duży optymizm, co do przyszłości pomógł chwilowo umocnić euro, które zaraz po publikacji przetestowało poziom 1,2105. Duży popyt na dolary szybko sprowadził kurs w okolice porannych minimów (1,2040) i świadczy o powoli zmieniającym się sentymencie do dolara. Inwestorzy dochodzą do wniosku, iż mimo bliskiego zakończenia cyklu podwyżek w USA, to różnica w oprocentowaniu między stanami a eurolandem nie powinna się zmniejszać i to dolar może zapewnić wyższą stopę zwrotu w średnim terminie (szanse na podwyżkę stóp w marcu znów są większe niż 50%). Tylko bardzo dobre dane z Europy i jastrzębie słowa ECB na czwartkowym posiedzeniu mogą przywrócić siłę euro, które od początku tygodnia znajduje się w lekkim kanale spadkowym. Warto pamiętać, że także w czwartek czekają nas dane o deficycie handlowym w USA, które według oczekiwań analityków powinny lepsze niż przed miesiącem (prognoz -66 mld dolarów).
Podczas wtorkowej sesji notowania złotego spadły. Kurs EUR/PLN, który jeszcze w poniedziałek wynosił ok. 3,7600 i był najniższy od czerwca 2002 r. wzrósł do 3,7945-75. Z kolei kurs USD/PLN zwyżkował z ok. 3,1100 (minimum od marca 2005) do 3,1490-05. Na osłabienie naszej waluty wpływ miało kilka czynników. Pierwszym i głównym były oczywiście zapowiedzi premiera o tym, że Ministerstwo Finansów podejmie działania mające na celu osłabienie złotego. Drugim słowa Dariusza Filara, który podkreślił, że zbyt mocna krajowa waluta może osłabić wzrost gospodarczy. Członek RPP dodatkowo negatywnie wypowiadał się o prowadzonym przez rząd procesie wymiany na rynku walut obcych pochodzących z emisji zagranicznych obligacji. Trzecim czynnikiem było zamieszanie na scenie politycznej. Z jednej strony widać, że przed zaplanowanym na sobotę (pojawiły się już informacje o możliwym przesunięciu o kilka dni tego terminu) trzecim czytaniem ustawy budżetowej PiS chce się za wszelką cenę porozumieć z Sammobroną i LPR-em, a z drugiej strony Jarosław Kaczyński nie mówi do końca "NIE" wtorkowej propozycji Donalda Tuska, dotyczącej możliwego budowania koalicji na linii PO-PiS.