Jak na razie bycze dramaty na niektórych światowych parkietach nie przenoszą
się z taką siłą do Warszawy. Nie chodzi tutaj tylko o skalę spadku
(WIG20 -1,6%). Obroty wynoszą w tej chwili jedynie 232 mln i na żadnym
etapie sesji nie widać presji podaży. Rynek po trochę panicznym otwarciu
wspina się systematycznie w górę. Oczywiście trudno liczyć na kontynuację