Chrystian Foyer w wywiadzie dla francuskiej telewizji powiedział, że stopy procentowe są zbyt niskie, aby utrzymać stabilne ceny. Następnego dnia Lorenzo Bini Smaghi we włoskim radiu wyraził swoje zaniepokojenie rosnącymi cenami ropy naftowej, co może mieć według niego przełożenie na szybszy wzrost inflacji. Taki ton wypowiedzi odbiera nadzieję wszystkim inwestorom niewierzącym w podwyżki kosztu pieniądza w eurolandzie. Natomiast po drugiej stronie oceanu prezes oddziału Fed w St. Louis William Poole uważa, że inflacja w USA stopniowe wyhamowuje i nie widzi zagrożeń dla stabilizacji cen w najbliższym czasie. Podsumowując, przyszła różnica w oprocentowaniu depozytów między Stanami Zjednoczonymi a strefą euro znacznie się zmniejsza, co przemawia za dalszą aprecjacją europejskiej waluty. Dolarowi nie pomagają już wzrosty indeksów giełdowych (DJIA stracił w piątek ponad 200 punktów, co jest największym spadkiem od ponad 2 lat) czy azjatyckie banki centralne, które nie chcą już kupować więcej amerykańskich aktywów. Gwałtownie rosnące notowania ropy naftowej oznaczają coraz większy deficyt handlowy, a niepokój geopolityczny wokół Iranu może się zakończyć "kotłem" na całym Bliskim Wschodzie.