O 10:00 poznamy dane o bezrobociu w Niemczech, które według prognoz analityków powinno wynieść 11,2%. Plotki krążące po rynku sygnalizują możliwy wzrost bezrobocia. Dane z eurolandu (publikowane o 11:00) nie powinny mieć większego wpływu na rynek, gdyż nie należy się spodziewać większych zmian w stosunku do grudnia w nastrojach przedsiębiorców czy konsumentów. O 16:00 świeże informacje z gospodarki amerykańskiej potwierdzą bardzo dobrą koniunkturę. Zaufanie konsumentów prawdopodobnie wzrośnie do 105 punktów w styczniu wobec 103 w grudniu, a wskaźnik Chicago PMI kolejny miesiąc zanotuje odczyt powyżej (prognoza 59,6 wobec 61,5 w grudniu). Na dzisiejszym posiedzeniu Fed stopy procentowe zostaną podniesione po raz 14-ty z rzędu o 25 pb i najwyższego poziomu od marca 2001. Jednakże nie sama podwyżka jest istotna, lecz towarzysząca jej wypowiedź Greenspana. Możliwe jest jastrzębie zasygnalizowanie potrzeby dalszych podwyżek kosztu pieniądza i bardzo wymowne zwrócenie inwestorom uwagi na nierównowagę, w jakiej się znajduje gospodarka amerykańska. Kontrakty terminową pokazują, że na kolejną podwyżkę w marcu jest około 80% szans. Może to umocnić dolara w średnim terminie. Mimo wyraźnego wyprzedania rynku i powstrzymania spadków eurodolara na technicznym poziomie 1,2065 kurs nie może się przebić przez opór na 1,2120.
RYNEK KRAJOWY
Na rynku złotego nadal bez większych zmian. Od początku tygodnia zarówno cena euro jak i cena dolara ulegają jedynie kosmetycznym wahaniom. Stabilizacji naszej waluty sprzyja po pierwsze zmniejszenie aktywności zarówno na samym rynku jak i na polskiej scenie politycznej, co ma związek z sobotnią, tragiczną w skutkach katastrofą budowlaną na Śląsku. Drugim czynnikiem jest fakt wyczekiwania inwestorów na dzisiejsze, trzy bardzo ważne z punktu widzenia siły naszej waluty wydarzenia. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że RPP, FED i głosowanie w Senacie raczej nie pomogą złotemu. O godz. 09:30 kurs EUR/PLN wynosił 3,8225, kurs USD/PLN 3,1595, a odchylenie -17,72 proc.
Inwestorzy są przekonani o tym, że dziś zarówno RPP jak i FED zdecydują się na 25 pkt zmianę wysokości stóp procentowych. W Polsce szykuje się ich "cięcie" do poziomu 4,25 proc., a w Stanach Zjednoczonych 14-sta z rzędu podwyżka do 4,50 proc. Z jednej strony będziemy zatem mieli najniższe w historii naszego kraju stopy, a z drugiej strony najwyższy ich poziom od kwietnia 2001 r. w USA. To nie jest najlepsza informacja dla złotego. Atrakcyjność inwestowania w instrumenty denominowane w naszej walucie w takich warunkach wyraźnie spada, tym bardziej, że podczas gdy Rada "tnie" stopy, największe banki centralne świata sukcesywnie je podnoszą. Dodatkowo RPP w informacji po posiedzeniu oddali zapewne nadzieje na kolejne obniżki, które to dotąd wspierały rynek obligacji i pośrednio naszą walutę. Powody powstrzymania się przed kolejnymi "cięciami" wydają się być oczywiste. Po pierwsze w gospodarce ruszyło. Po drugie napięcie na Bliskim Wschodzie negatywnie odbija się na cenach ropy. Po trzecie polityka - a jeśli już o niej mowa to dziś Senat zajmie się budżetem. Szanse na to, że zostanie on przegłosowany bez żadnych poprawek są równe zeru, a w takich warunkach ustawa będzie musiała ponownie wrócić do Sejmu. Jako, że 31 stycznia upływa konstytucyjny termin dostarczenia budżetu do podpisu prezydenta, to Lech Kaczyński w ciągu 14-dni będzie mógł zadecydować o skróceniu kadencji izby niższej parlamentu. Pytanie tylko, czy z tego prawa skorzysta?
Marek Nienałtowski (rynek krajowy)