Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 31.01.2006 15:01

Zanotowaliśmy dzisiaj rekordowy w tym roku spadek kontraktów. Rekordowa była

tez rozpiętość, która do tej pory (aż) trzykrotnie przekroczyła magiczne 100

pkt. (9, 16, 23 styczeń). Jak widać wszystko w poniedziałki. Tym razem

spóźniliśmy się o 1 dzień. Różnica między maksimum, a minimum sesji wynosi

jak na razie 125 pkt.

Reklama
Reklama

Większość inwestorów takie zachowanie rynku potraktuje jako dramat, a media

zrobią z tego początek bessy. Ja bardzo nie lubię, gdy na giełdzie pojawia

się taki "owczy pęd" i chętnie przypomnę, że dopiero co byliśmy pod

szczytami bardzo długiej i silnej hossy. Rozmiar dzisiejszego spadku (WIG20

ponad 4%) nie może być rozpatrywany bez odniesienia do dynamiki ostatnich

wzrostów i liderów prowadzących rynek na szczyty - w ostatnich tygodniach

Reklama
Reklama

była to właśnie KGHM.

Większość rynku chce wzrostów. Jest tylko garstka osób, które mają krótkie

pozycje w kontraktach terminowych mogą zarabiać na spadku. Dlatego wzrosty

nie budziły aż tak dużych emocji, a z ignorowania złych informacji (także

dotyczących KGHM) czyniono zaletę i siłę rynku. Słusznie, ale zawsze po

okresie byczej bezkarności przychodzi nagle gwałtowna korekta. Korekta

Reklama
Reklama

typowa dla ostatniej rekordowej zmienności i skali wcześniejszych wzrostów.

Dla zobrazowania sytuacji w nieco dłuższym terminie nieładnie posłużę się

też swoim cytatem z Weekendowej z połowy stycznia. Przypomnę jednocześnie,

że nie chodziło wtedy o dokładną prognozę, ale o pokazanie sezonowości, więc

nie są to żadne przechwałki o trafianiu w poziom indeksu na konkretny dzień

Reklama
Reklama

i godzinę (co uznaję za niepoważne) - " Porównując średnie miesięczne

procentowe zmiany WIG20 od 1995 roku, to okres od grudnia do końca lutego

wypada najkorzystniej. Gdyby założyć, że indeks w styczniu wzrośnie zgodnie

z tą historyczną średnią, to skończylibyśmy miesiąc na poziomie 2811 pkt.".

Obecne notowania wskazują, że od tego standardu nie będziemy zbytnio

Reklama
Reklama

odbiegać.

Jednocześnie powinno to pokazywać, że ta jedna korekta nie rozpoczyna

jeszcze bessy. Korekta pon-wt trzy tygodnie temu od szczytu zabrała 121 pkt.

a po czterech sesjach pogłębiona została do 144 pkt. W kolejnym tygodniu

byliśmy już na nowych szczytach. Dzisiaj indeks jak na razie zrobił -164

Reklama
Reklama

pkt. od czwartkowego szczytu. Dzisiaj już o tym wspomniałem, na znacznie

wyższych poziomach. I wspomnę jeszcze raz - bo tak jak należy stwierdzić, że

samo to (głębokość spadku) nie jest sygnałem do zakończenia korekty, tak

samo absolutnie jeszcze nie rozpoczyna to bessy.

Mój sceptycyzm co do trwałości tej fali spadkowej wynika też z faktu

koszykowego zaniżania indeksu w drugiej części sesji, oraz z dość niskich

obrotów na wszystkich spółkach poza KGHM. Fundusze nie rzuciły się jeszcze

do bardzo agresywnej wyprzedaży, a jedynie bardzo mocno przestraszyły

wyników KGHM, co przepędziło z rynku cały popyt. O bessie będzie można pisać

najwcześniej dopiero pod styczniowymi dołkami. A jutro ? Taka sesja

przyniesie na jutro paskudne nastroje. Albo będziemy mieli konsolidację i

lizanie ran, albo osuwania i koszyków ciąg dalszy. O powrocie na szczyty

hossy na razie należy zapomnieć. 20 21 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama