Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek międzynarodowy Początek tygodnia przynosi lekkie osłabienie dolara do poziomu 1,2040 wobec euro. Inwestorzy oczekują kolejnych podwyżek stóp procentowych w Stanach, jednakże niepokoją wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Dobre dane z rynku pracy (wzrost nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym o 193 tyś.) pozwoliły eurodolarowi przebić wsparcie na poziomie 1,2020 i osiągnąć najniższy poziom o 4 tygodni (1,1970).

Publikacja: 06.02.2006 09:29

Od razu zaczęły rosnąć rentowności obligacji amerykańskich w oczekiwaniu na dalsze podwyżki stóp procentowych przez Fed (kontrakty na stopę procentową pokazują 58% szans na podwyżkę na posiedzeniu pod koniec czerwca). Dolarowi trochę zaszkodziły słabszy wskaźnik ISM w sektorze usług, a także wzrost ryzyka geopolitycznego. Notowania ropy nafto podczas handlu w Azji wzrosły o 3% po wiadomości o przekazaniu sprawy Iranu do Rady Bezpieczeństwa ONZ, nie pomagają także zamieszki na Bliskim Wschodzie wywołane publikacjami karykatury Mahometa. Mimo rosnących cen ropy kurs eurodolara po przetestowaniu oporu na poziomie 1,2040 zaczął powoli spadać. Brak istotnych wskaźników ekonomicznych w pierwszej połowie tygodnia sprzyja wzrostowi walut wyżej oprocentowanych. Jednakże niska zmienność w tym tygodniu powoduje, iż nie należy oczekiwać dynamicznych ruchów w jedną lub drugą stronę. Pierwszą istotną barierą dla dalszych wzrostów dolara jest poziom 1,1950, gdzie można się spodziewać wzmożonego popytu ze strony banków centralnych. Próby wzmocnienia euro powinien ograniczyć silny opór na poziomie 1,2050 wynikający z linii trendu spadkowego.

Rynek krajowy

Otwarcie tygodnia przyniosło lekki wzrost wartości złotego. W poniedziałek o godz. 9:30 cena euro wynosiła 3,8095, cena dolara 3,1740, a odchylenie -17,74 proc. W piątek na zamknięciu (17:00) było to odpowiednio: 3,8245/3,1870/-17,41 proc.

W niedzielę premier podczas telewizyjnego podsumowania pierwszych "100 dni rządu" powiedział, że jego ekipa wykonała program PiS prawie w 90 proc. Kazimierz Marcinkiewicz podkreślił, że gorzej było z realizacją tych założeń w parlamencie. Prezes Rady Ministrów mówił o tym, że zmiany w podatkach wejdą w życie od stycznia 2007 r., a ich koncepcja zostanie przedstawiona jeszcze w lutym. Dodatkowo Marcinkiewicz zaznaczył, że jest potrzeba wprowadzenia nowej ustawy o finansach publicznych oraz to, że nominacja Zyty Gilowskiej na stanowisko ministra finansów ma właśnie pomóc w reformie funkcjonowania kasy państwa. Dzień wcześniej Jarosław Kaczyński powiedział w wywiadzie prasowym, że w jego opinii podpisanie paktu stabilizacyjnego powoduje, że do przedterminowych wyborów parlamentarnych nie dojdzie. Ryzyko dalszej eskalacji napięcia na krajowej scenie politycznej odsunęło się rzecz jasna już w ostatni czwartek, kiedy to ten układ został podpisany przez PiS, Samoobronę i LPR. Inwestorzy obawiają się jednak o skutki wprowadzenia w życie części z ponad 100 ustaw będących załącznikiem do paktu. Nie ma co ukrywać, że rynki finansowe z dużym niepokojem śledzą przede wszystkim sprawę zmian w ustawie o NBP. Dziś rano Leszek Balcerowicz skrytykował plany zwiększenia odpowiedzialności Rady Polityki Pieniężnej o dbanie wraz z rządem o wzrost gospodarczy. Szef NBP w podobnym tonie wypowiadał się także o "interwencyjnych" działaniach resortu finansów na rynku walutowym.

Wydaje się, że istnieje pole do jeszcze lekkiego wzmocnienia złotego. Scena polityczna lekko się ustabilizowała, są szanse na obniżkę stóp przez RPP, a Zyta Gilowska na łamach Financial Times?a zapowiada, że kompromis polskiego rządu z Unicredit jest bliski. W takich warunkach kurs EUR/PLN ma szanse zniżkować w kierunku poziomu 3,7850.

Reklama
Reklama

Marek Nienałtowski (Rynek krajowy)

Marek Ślebioda (Rynek międzynarodowy)

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama