Pozwoliło to na utworzenia formacji trójkąta, co w tym układzie sygnalizowałoby większe prawdopodobieństwo wybicia się z niego dołem i kontynuacji fali spadkowej. Warto bowiem zauważyć, że kąt jego górnego ograniczenia jest zdecydowanie większy, niż ograniczenia dolnego, co także świadczyłoby tu o nadal utrzymującej się presji podażowej. Obecnie zatem przełamanie 1.1950 winno doprowadzić do dalszej przeceny i wówczas celem byłby przynajmniej rejon 1.19. Jeśli chodzi o opory, to oprócz wspomnianego już ograniczenia trójkąta (1.1980), nieco wyżej (1.2020) podaży spodziewać się można również na poziomie 2-tygodniowej linii trendu spadkowego. Można zakładać, że dopiero jej przełamanie będzie tu sygnałem wyczerpywania się potencjału podażowego i będzie wówczas można myśleć o pojawieniu się jakiegoś wzrostowego odreagowania ostatniej przeceny.
USD/JPY
Dość wyraźny spadek wartości dolara pojawił się za to w przypadku relacji tej waluty względem jena japońskiego. Nie udało się tu popytowi utrzymać najbliższego wsparcia przy 118.50 i w rezultacie zejście pod ten poziom, które nota bene było tożsame z realizacją formacji (niepełnej) podwójnego szczytu, uruchomiło falę zleceń stop loss. Obecnie rynek zdołał na razie wyhamować w rejonie kolejnego, popytowego poziomu, który zlokalizowany jest przy cenie 117.80. Kolejnym, popytowym poziomem byłby teraz 116.68, czyli dołek z ubiegłego tygodnia. Warto zauważyć, że wyczerpał się tu już wzrostowy potencjał na tej parze (przynajmniej w krótkim terminie) i o ile na głównych parach mamy do czynienia z miarę stabilnymi notowaniami amerykańskiej waluty, o tyle tutaj wyraźnie traci ona na wartości. Jeśli chodzi o możliwy powrót do wzrostów, to warunkiem byłoby przekroczenie okolic 118.50 oraz nieco wyżej oczywiście zeszłotygodniowych maksimów, zlokalizowanych przy 119.40/50.
EUR/JPY
Wyraźne umocnienie japońskiej waluty widoczne jest również względem euro. Wczorajszy dzień przyniósł tu wybicie z niewielkiej konsolidacji, której wymowa przypominała prospadkową flagę i w efekcie pojawiła się kolejna fala spadkowa. Warto jednak spojrzeć na nieco szersze ujęcie na tej parze, bowiem jak na razie spadek zdołał się zatrzymać niemal dokładnie na poziomie 141.00, czyli w rejonie 38,2% zniesienia ostatniej, styczniowej fali wzrostowej. Jeśli w tym miejscu korekta miałaby się zakończyć, to upatrywałbym tu sporej siły popytu i wówczas byki nie powinny mieć większego problemu z ponownym podejściem pod ostatnie maksima. Jeśli jednak wspomnianego wsparcia nie udałoby się stronie popytowej utrzymać, wówczas liczyć należałoby się z wyznaczeniem kolejnej fali spadkowej, co oczywiście również przekładałoby się na coraz gorszą sytuację posiadaczy długich pozycji i tym samym większe trudności w powrocie do korygowanego właśnie trendu wzrostowego.