To najwyższa wartość od marca 1973 r. Nieco wyższa od prognoz ekonomistów, jednak bez wpływu na notowania eurodolara okazała się liczba tak zwanych nowych bezrobotnych, która wzrosłą do 297 tysięcy z 277 odnotowanych tydzień wcześniej. (prognoza wskazywała na 285 tysięcy). Większy był też styczniowy wzrost cen dóbr importowanych. Godziny sesji azjatyckiej zgodnie ze schematem widocznym już od kilku dni również i tym razem pokazały tylko niewielkie odreagowanie kursu potwierdzając tym samym zdecydowaną przewagę podaży. Ekstremum odnotowane zostało na poziomie 1,1913 dolara za jedno euro. Dzisiaj o godzinie 9:00 zgodnie z notowania mi na rynku międzybankowym jedno euro wyceniane było na 1,1880 dolara. Zwolennikom waluty amerykańskim z pomocą mogą przyjść podczas dzisiejszej sesji informacje makroekonomiczne zza oceanu. Najważniejsze będą: inflacja w cenach producenta (PPI) oraz indeks nastroju Uniwersytetu Michigan. Prognoza dotycząca inflacji wskazuje na możliwość spadku tego wskaźnika, co z kolei zwiększy prawdopodobieństwo podniesienia stóp już na najbliższym posiedzeniu Fed.
Sytuacja techniczna: piątkowa reakcja rynku i spadek notowań eurodolara poniżej ważnego wsparcia 1,1930 - 1,1940 zanegowały scenariusz utrzymania się kursu w średnioterminowym kanale wzrostowym. Wtorkowy dołek na poziomie 1,1860 i wczorajsze jego pogłębienie do poziomu 1,1846 oraz brak zdecydowanej reakcji obronnej ze strony byków nadal świadczą o utrzymującej się przewadze podaży. Układ wskaźników intra day sprzyja w dalszym ciągu zwolennikom krótkich pozycji. Wskazywany zatem target dla spadków 1,1800 - 1,1810 pozostaje aktualny.
RYNEK KRAJOWY
Początek ostatniej sesji w tym tygodniu nie zmienił dotychczasowego obrazu na krajowym rynku walutowym. Zmienność na głównych krosach z udziałem polskiego złotego nadal przebiega w raczej sennej atmosferze. Inwestorzy obserwujący publikacje ostatnich danych makroekonomicznych z coraz większą nadzieją czekają na kolejną obniżkę stóp procentowych. Dzisiaj o godzinie 9:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym jedno euro wyceniane było na 3,7550 złotego, a dolar na 3,1600. Z punktu widzenia informacji mogących wpływ na podjęcie decyzji przez Radę Polityki Pieniężnej o ewentualnym obniżeniu referencyjnej stopy NBP już w lutym do poziomu 4 proc. bardzo ważne będą zapowiedziane na dzisiaj sygnały w postaci wskaźników cen produkcji sprzedanej przemysłu oraz dynamika produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Pamiętajmy jednak, że specjaliści zasiadający w RPP nie kierują się wyłącznie wskazaniami o stanie gospodarki, choć z pewnością te dane są bardzo istotne. Kreując koszt pieniądza brana jest również pod uwagę sytuacja polityczno-ekonomiczna w kraju jak też planowany termin przyjęcia wspólnej waluty wyznaczający czas jaki został nam do zrównania się w stopach procentowych z Eurostrefą. Pojawiające się pierwsze rysy na politycznym pakcie stabilizacyjnym w postaci braku pieniędzy w budżecie na planowane reformy socjalne oraz ciągły brak ustawy budżetowej i terminu przyjęcia euro są najprawdopodobniej tylko wierzchołkiem góry lodowej z jaką zderzyć się może wkrótce polska gospodarka.
Sytuacja techniczna na rynku złotego: zgodnie z wcześniejszymi założeniami na parze EUR/PLN dzisiaj rano doszło do pierwszego testu historycznego dołka 3,7500. Poziom ten stanowi ostatnią poważną barierę przed dalszą aprecjacją złotego. Zejście kursu poniżej tego miejsca charakterystycznego otworzy drogę do dalszych spadków kursu. Z technicznego punktu widzenia jest to bardzo dobre miejsce do zakupu wspólnej waluty z uwagi na utrzymującą się formację podwójnego dna. Układ taki zapowiada bowiem zazwyczaj odwrócenie tendencji. Na parze USD/PLN kurs w dalszym ciągu porusza się w pobliżu wskazywanego rejonu wsparcia 3,1600 - 3,1650. Silna pozycja dolara na świecie skutecznie powstrzymuje dalsze spadki kursu. Powrót notowań do kluczowego poziomu 3,2000 nadal wydaje się prawdopodobny.