Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

Wczorajszy dzień na rynku międzynarodowym był kolejnym z rzędu, gdzie inwestorzy nie mogli znaleźć sobie konkretnego kierunku. Dolar od początku tygodnia co prawda sukcesywnie się umacnia do euro, ale zakres dziennej zmienności jest tak niewielki, że bardziej można tu mówić o opadaniu kursu pod wpływem grawitacji, aniżeli pojawieniu się jakieś presji na kupno dolara.

Publikacja: 22.02.2006 06:55

Rynki obecnie jakby uodporniły się na wszelkie informacje i aktualnie ciężko powiedzieć, co mogłoby być impulsem do ich rozruszania. Nie udało się to nawet za sprawą wczorajszych, dość zaskakujących danych na temat indeksu wskaźników wyprzedzających LEI, który wzrósł o wiele więcej, aniżeli prognozowano, czyli 1,1% vs. 0,6%. Sugeruje on mocne przyspieszenie wzrostu gospodarczego w kolejnych miesiącach, na co dolar powinien zareagować nieco bardziej wyraźnym umocnieniem. Jest to bowiem czynnik zwiększający presję inflacyjna, a tym samym będący kolejnym argumentem za podwyżką stóp procentowych. Wczoraj inwestorzy zapoznali się również z protokołem z posiedzenia FOMC, w którym także podkreślano, że inflacja jest obecnie problemem. Nawet tak silne argumenty nie wpłynęły znacząco na notowania. Można więc zakładać, że rynek ma już w cenach kolejne podwyżki stóp, zatem ten temat może teraz zejść na nieco dalszy plan. Być może większą reakcję (osłabienie dolara) zobaczymy w momencie, gdyby pojawiły się czynniki mogące sugerować, że z inflacją nie jest jednak najgorzej. Póki co, kierunek polityki monetarnej w USA wydaje się jasny.

A skoro o inflacji mowa, to warto z pewnością przyjrzeć się dzisiejszym danym o styczniowej inflacji w cenach konsumentów (CPI) w Stanach Zjednoczonych. Spodziewana jest ona na poziomie +0,5%, natomiast inflacja bazowa +0,2%. Dane otrzymamy o 14.30. Z informacji spoza USA od rana przedstawiony zostanie jeszcze protokół z posiedzenia Banku Anglii. O 11.00 poznamy również zamówienia przemysłowe dla Strefy Euro za grudzień. Spodziewany jest ich wzrost o 3,8%. Na dzisiaj wydaje się, że jedynie CPI będzie w stanie nieco przykuć uwagę i głównie tutaj można by upatrywać czynników fundamentalnych, mogących wywołać jakiś nieco większy ruch.

EUR/USD

Eurodolar od początku tygodnia sukcesywnie spada. Zaczynaliśmy w rejonie 1.1975, natomiast wczoraj udało się podaży zepchnąć kurs nieznacznie pod 1.19. Jak na zakres dwóch dni handlu, nie jest to zbyt dużo. Warto w takim układzie spojrzeć na rynek nieco z dystansu. Problem jednak w tym, że również w tej sytuacji ciężko doszukiwać się jakiś konkretnych wskazówek. Od końca stycznia mieliśmy do czynienia z dość wyraźną falą spadkową, która od tygodnia przerodziła się w trend boczny. Obecnie najbliższego wsparcia doszukiwać można się w rejonie zeszłotygodniowych minimów, które zostały ustanowione przy cenie 1.1850. Ich przełamanie kazałoby się spodziewać spadku w stronę 1.1776, czyli dołka z końca roku, skąd dynamiczna fala deprecjacji dolara została zapoczątkowana. Oporem pozostaje natomiast rejon maksimów z poniedziałku, czyli wspomniane wcześniej 1.1975 i wyjście nad ten poziom dawałoby podstawę do oczekiwania pogłębienia korekty fali umocnienia dolara z ostatnich tygodni. Jak na razie mamy niestety pata i pozostaje czekać, aż rynek sam wybierze sobie kierunek.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Nieco klarowniej zdaje się zachowywać dolarjen. Tutaj z kolei od ubiegłego tygodnia widoczna jest sukcesywna wspinaczka, ale jest ona podyktowana chęcią powrotu do trendu głównego, czyli aprecjacji amerykańskiej waluty. Obecnie głównym problemem dla kupujących będą rejony niedawnych maksimów, ustanowionych na początku lutego przy cenie 119.38. Ich wyraźne przekroczenie dawałoby już nadzieje na umocnienie dolara w stronę kolejnego zakresu oporu, czyli 121.00/50, gdzie zlokalizowane są maksima z grudnia, jak również 161,8% wysokości korekty z dwóch ostatnich tygodni. O porażce byków można będzie natomiast mówić po przełamaniu zeszłotygodniowego minimum (116.74). Póki co, popyt nadal wydaje się być w lepszej sytuacji, natomiast wyjście nad 119.38 jedynie przypieczętowałoby przewagę presji popytowej.EUR/JPY

Popyt zdaje się również coraz lepiej radzić sobie na parze eurojena. Doszło tu wczoraj do przełamania około 2-tygodniowej linii trendu spadkowego. Ruch, który się pojawił, nie był może imponujący, ale warto zaznaczyć, że rynek nie cofnął się pod linię trendu, zatem wybicie jak na razie uznawać należałoby za aktualne. Obecnie niepożądanym dla posiadaczy długich pozycji byłoby zejście pod poziom 141.00. Jeśli chodzi natomiast o dalsze możliwości kupujących, to aktualnie została otwarta droga do kolejnego poziomu oporu, czyli okolic 142.50. Wyżej podaży spodziewać należy się także przy cenie 143.39, czyli wierzchołku z początku lutego, skąd korygowana właśnie fala podażowa została zapoczątkowana.

GBP/USD

Podobnie, jak na eurodolarze, również na parze funta względem amerykańskiej waluty niewiele się dzieje. Kurs od początku tygodnia wpadł tu konsolidację o niewielkim zakresie. Warto jedynie wspomnieć, że przybrała ona kształt lekko wzrostowego kanału. Aktualnie jego zakres to 1.7430/80 i wybicie poza ten rejon winno się przełożyć na wyznaczenie dalszego ruchu. Jeśli chodzi o ograniczenia o nieco trwalszym charakterze, to od dołu wsparciem pozostaje średnioterminowa linia trendu wzrostowego, która zdołała zatrzymać w zeszłym tygodniu sprzedających. Obecnie zlokalizowana jest ona przy cenie 1.73. Jeśli natomiast chodzi o ewentualne opory, to podaży spodziewałbym się przy 1.7560, czyli w rejonie miesięcznej linii trendu spadkowego. Można więc założyć, że wybicie się poza ten zakres będzie miało szansę wskazać dalszy kierunek zmian cen. Jak na razie czekamy.

USD/CHF

Niezdecydowanie, co do krótkoterminowego kierunku widoczne jest także na parze dolara do franka szwajcarskiego. Jak na razie warto jednak podkreślić, że cały czas przewagę mają byki, bowiem żadne, poważne wsparcie nie zostało jeszcze przełamane. Najbliższym poziomem o charakterze popytowym jest obecnie 1.3050 i można zakładać, że do momentu, gdy podaż tej bariery nie przełamała, byki nadal kontrolują tu sytuację. Jeśli chodzi o opory, to najbliższym jest 1.3120 i można zakładać, że wyjście wyżej przełoży się na dalsze umocnienie dolara w stronę niedawnych maksimów przy 1.3175, bądź nieco wyżej 1.32. Warto bowiem zauważyć, że obecnie można by mówić nieco na siłę o kształtowaniu prawego ramienia około tygodniowej formacji RGR, gdzie linia szyi przybiega właśnie w rejonie 1.3050. Jeśli zatem udałoby się kupującym wyjście nad wspomniany 1.3120 (szczyt potencjalnego, prawego ramienia), powinno to z tym układzie zdjąć z rynku niepewność i nieco ośmielić kolejnych kupujących. Jak na razie nie ma nadal jednoznacznych sygnałów, co do dalszego kierunku zmian cen w krótkim terminie.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama