Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek międzynarodowy Od wczorajszego popołudnia notowania EUR/USD nadal pozostają w trendzie bocznym 1,1890-1,1930. Sytuacji nie zmieniły opublikowane lepsze od oczekiwanych wartości wskaźników wyprzedzających w amerykańskiej gospodarce, które w styczniu wyniosły 1,1 proc. m/m wobec prognozy na poziomie 0,6 proc. m/m.

Publikacja: 22.02.2006 09:01

Podobnie stało się z opublikowanymi o godz. 20:00 zapiskami ze styczniowego posiedzenia FED. Rynek w zasadzie otrzymał to, czego się spodziewał - kolejne podwyżki stóp procentowych mogą być konieczne, ale będą zależeć od napływających danych makroekonomicznych z USA. Tylko, że te ostatnio wydają się sprzyjać dolarowi. W tym kontekście kluczowe będą dzisiejsze dane o inflacji konsumenckiej w styczniu, która według prognoz wyniosła 0,5 proc. m/m wobec 0,1 proc. m/m spadku w grudniu. Z kolei wskaźnik bazowy, który wyłącza zmiany cen energii i żywności szacuje się na poziomie 0,2 proc. m/m.

Spadki EUR/USD mogą być powstrzymywane z racji oczekiwań, co do przyszłotygodniowej podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Wczoraj za możliwością takiego ruchu opowiedzieli się kolejni członkowie tego gremium - Guy Quaden i Nicholas Garganas.

Analiza techniczna sugeruje, iż dobrym posunięciem na dzisiaj byłaby sprzedaż EUR/USD przy poziomie 1,1930.

Rynek krajowy

Początek środowej sesji przyniósł wyraźne osłabienie złotego. Rano kurs EUR/PLN pokonał barierę 3,80 zł, a USD/PLN 3,19 zł. O godz. 9:27 za jedno euro płacono 3,8050 zł, a za dolara 3,1950 zł. Odchylenie od parytetu wynosiło 17,60 proc. po mocnej stronie. Taki ruch to efekt nałożenia się dwóch czynników: krajowego i międzynarodowego. W pierwszym przypadku to spekulacje odnośnie tegorocznego i przyszłorocznego budżetu. Wczoraj rano minister Zyta Gilowska zapowiedziała, że w przyszłorocznym projekcie konieczne będzie wyraźne szukanie oszczędności, co już wzbudziło niepokój wśród tych, którzy znają nasze realia polityczne. Tymczasem wczoraj w południe premier Marcinkiewicz zapewniał, że "wszystko jest pod kontrolą", aby kilka godzin później przyznać, iż postara się, aby w 2007 r. znalazło się dodatkowe 4 mld zł na służbę zdrowia. Co ciekawe premier oparł się tutaj m.in. na wyższych wpływach z podatków, które jego zdaniem będą w wyniku wyższego od założonego wcześniej wzrostu gospodarczego. Tymczasem dzisiaj rano "Rzeczpospolita" podała to, o czym od dawna mówiła część ekonomistów - tegoroczne wpływy z podatków VAT i CIT i akcyzy mogą być przeszacowane nawet o 7,5 mld zł. Dodatkowo pod znakiem zapytania może stanąć także założenie dochodów z prywatyzacji, gdyż nowy minister skarbu raczej nie będzie chętny sprzedaży części spółek pozostających obecnie w gestii Skarbu Państwa.

Reklama
Reklama

Druga kwestia to obserwowane osłabienie się walut na rynkach emerging markets. Dzisiaj rano na wartości straciły węgierski forint, słowacka korona, czy południowoamerykański zar. Czy może to sugerować, że czeka nas kolejna fala umocnienia dolara? Czas pokaże.

Podsumowując, dzisiaj nie wykluczalibyśmy wzrostu EUR/PLN do 3,82 zł, a USD/PLN do 3,20 zł.

Autor: Departament Doradztwa i Analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama