Ostatnie godziny handlu przyniosły jej dalsze umocnienie. Na pozostałych parach było już zdecydowanie spokojniej, choć w krótkim terminie zaczynają być coraz bardziej widoczne impulsy deprecjonujące dolara. Pomogły mu dobre dane na temat zmian zapasów paliw, które z kolei przełożyły się na spadek ceny ropy naftowej. Taki układ zwykle przekłada się na mniejsze oczekiwania inflacyjne, a tym samym mniejszą presję wzrostu ceny pieniądza. Nieco lepsze od prognoz okazały się wczorajsze dane na temat cotygodniowej ilości nowych wniosków od bezrobotnych, gdzie oczekiwano 300k nowych wniosków, podczas gdy faktycznie było ich jedynie 278k. Dane te jednak nie wpłynęły jakoś znacząco na rynek. Z drugiej strony wczorajszego, niewielkiego impulsu przeceniającego dolara do euro można się także doszukiwać w nieco lepszej od prognoz publikacji indeksu klimatu gospodarczego (Ifo) w Niemczech (103,3 vs. prog. 101,5pkt). Dzisiejszy dzień pod względem publikacji makroekonomicznych zapowiada się niezwykle spokojnie, bowiem otrzymamy jedynie dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku w styczniu w USA, gdzie spodziewa się ich spadku o 0,3%.
EUR/USD
Wczorajszy dzień z technicznego punktu widzenia nie zmienił w zasadzie nic na parze eurodolara. W ciągu dnia dolar nieco się osłabił i przetestował okolice najbliższego oporu, jakim jest poziom poniedziałkowego wierzchołka w rejonie 1.1974. Można powiedzieć, że byki nieco zmarnowały swoją szansę. Wybicie ponad ten poziom sygnalizowałoby, że umocnienie dolara w ostatnich dniach było jedynie ruchem powrotnym po przełamaniu pod koniec ubiegłego tygodnia poziomu miesięcznej linii trendu spadkowego. Odbicie od okolic poniedziałkowego szczytu przedłuża tutaj zatem krótkoterminową konsolidację, ale biorąc już pod uwagę właśnie fakt poprzedzania jej silniejszą falą spadkową, sugerować by to mogło, że z intencjami popytu nie jest obecnie zbyt dobrze i być może czekać nas będzie jeszcze jeden atak na okolice 1.1850, których przełamanie przekładałoby się z kolei na pogłębienie spadku w stronę 1.1770/76, gdzie zlokalizowany jest kolejny poziom o charakterze popytowym.
USD/JPY
Wspomniane umocnienie jena doprowadziło w ostatnich godzinach do przetestowania poziomu około miesięcznej linii trendu wzrostowego, która zlokalizowana jest przy cenie 116.60. Jak na razie widać w jej rejonie nieznaczne próby odbicia. Jeśli udałoby się mocniej odbić, byłaby wówczas szansa na pojawienie się korekty wczorajszego spadku. Jeśli jednak ponownie skończy się jedynie konsolidacją przy minimach, jak miało to miejsce wczoraj, to trzeba się liczyć z tym, że będzie to jedynie kolejna przystawka przed wygenerowaniem następnej fali deprecjonującej dolara. Najbliższym oporem jest obecnie zakres wczorajszej konsolidacji, czyli rejon 116.80 - 117.20.