Wczoraj opublikowane zostały nieco lepsze dane o nastrojach konsumenckich w strefie euro w styczniu (wzrost do 102,7 pkt.), a styczniowa inflacja po raz ósmy z rzędu przekroczyła poziom 2 proc. przyjęty jako cel banku centralnego i wyniosła 2,4 proc. r/r. Z kolei garść danych makro z USA nie była zbyt zachwycająca. Kolejny odczyt wskaźnika PKB za IV kwartał był wprawdzie wyższy niż wcześniej, ale zgodny z prognozami (1,6 proc. kw/kw). Tyle, że wskaźnik cenowy PCE Core, będący dosyć dobrym miernikiem przyszłej inflacji spadł do 2,1 proc. kw/kw z 2,2 proc. kw/kw w pierwszym odczycie. Później podano, że w lutym indeks Chicago PMI spadł do 54,9 pkt., wskaźnik zaufania konsumentów do 101,7 pkt., a sprzedaż nowych domów w styczniu spadła o 2,8 proc. m/m. To nie są jednoznaczne dane mogące sugerować dalsze podwyżki stóp procentowych przez amerykański FED. W takiej sytuacji wahadło rynku przechyliło się w stronę oczekiwań, co do jutrzejszej decyzji Europejskiego Banku Centralnego. Dla rynku ważniejsza będzie jednak nie sama decyzja, która w zasadzie jest przesądzona (podwyżka o 25 p.b.), a późniejsza konferencja prasowa, która pomoże określić prawdopodobieństwo dalszych ruchów.
Dzisiaj oczekiwalibyśmy dalszego ruchu w górę na EUR/USD w kierunku 1,1970. Wsparciami są teraz okolice 1,19.
Rynek krajowy
Wczorajsza sesja mimo, że była nieco nerwowa to jednak nie przyniosła wyraźniejszego osłabienia złotego, a dzisiaj rano rynek otworzył się na poziomach zbliżonych do popołudniowego zamknięcia. Kolejne minuty przyniosły jednak nieznaczne umocnienie się naszej waluty. W efekcie o godz. 9:30 za jedno euro płacono 3,7750 zł, a za dolara 3,1630 zł przy odchyleniu od parytetu na poziomie 18,26 proc. po mocnej stronie.
Głównym wydarzeniem wtorku była decyzja Rady Polityki Pieniężnej. W przeciwieństwie do wcześniejszych posiedzeń tym razem obrady nieco się przedłużyły i komunikat poznaliśmy dopiero o godz. 16:10. Postanowiono obniżyć stopy procentowe o 25 p.b. i tym samym główna stopa wynosi obecnie 4,00 proc. i jest już o 50 p.b. niższa od tej w Stanach Zjednoczonych. Podczas konferencji prasowej RPP przyznała, że głównym czynnikiem skłaniającym do takiej decyzji były perspektywy inflacyjne, które pokazują, że wskaźnik CPI jeszcze długo będzie pozostawać na niskim poziomie. To sugeruje, iż dosyć prawdopodobne jest kolejny ruch w marcu, o ile nie wydarzy się nic złego w sferze makro, czy polityki.