Aprecjacja wspólnej waluty to wynik oczekiwania inwestorów na zaplanowaną na godz. 13:45 decyzję Europejskiego Banku Centralnego. Większość analityków oczekuje, że stopy pójdą w górę o 25 pkt bazowych do 2,5 proc. Dodatkowo panuje opinia o tym, że Trichet na konferencji po posiedzeniu ECB, która zaplanowana jest na 14:30 da sygnał ku kolejnemu podwyższeniu kosztu pieniądza w strefie euro. Oprócz decyzji Banku w czwartek poznamy także dane o cenach produkcji sprzedanej przemysłu Eurolandu za styczeń (11:00) oraz te o "tygodniowym bezrobociu" w USA (14:30). Wpływ tych dwóch informacji na rynek nie powinien być jednak zbyt duży. Rano wsparciem dla euro były także dane z Niemiec o lepszej niż oczekiwano sprzedaży detalicznej za styczeń, która wzrosła r/r o 1,7 proc. (prognozowano jej 0,6 proc. spadek).
W ciągu najbliższych godzin kurs EUR/USD powinien konsolidować się w zakresie 1,1890-1,1950. Jeżeli Trichet rzeczywiście przybliży kolejne podwyżki stóp w strefie euro, to kolejny ruch wzrostowy w kierunku 1,1975 i potem 1,2000 jest bardzo prawdopodobny.
Rynek krajowy
Złoty nadal pozostaje mocny - dzisiaj rano za jedno euro płaci się mniej niż 3,77 zł, a za dolara 3,1540 zł. Inwestorów nie ruszają zbytnio pewne negatywne informacje, które pojawiły się ostatnio. Mowa tutaj o wczorajszych ostrzeżeniach Komisji Europejskiej, co do naszych działań w kwestii ograniczania deficytu i harmonogramu przyjęcia euro, a także dzisiejszej wypowiedzi ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego. Przyznał on, że osiągnięcie założonych w budżecie przychodów z prywatyzacji na poziomie 5,5 mld zł jest obarczone dużym ryzykiem, gdyż prywatyzacji sprzeciwia się Sejm i nie cieszy się ona społecznym poparciem. Tyle, że te obie kwestie nie są żadnym zaskoczeniem dla rynku, gdyż o tym mówiło się od dawna i mogą mieć swoje przełożenie, co najwyżej w średnioterminowej perspektywie. Na razie klimat na rynku jest dosyć dobry, a ma to związek z ostatnią decyzją Rady Polityki Pieniężnej i dużymi oczekiwaniami na dalsze obniżki stóp procentowych. Czynnikiem sprzyjającym jest tutaj wczorajsza wypowiedź przedstawiciela resortu finansów, co do perspektyw inflacyjnych na najbliższe miesiące - do listopada b.r. wskaźnik CPI może pozostawać na poziomie poniżej 1,0 proc. r/r.
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na publikowanych o godz. 10:00 danych o wzroście gospodarczym za IV kwartał ub.r. Zdaniem ankietowanych figura wyniosła 4,1 proc. r/r, przy 9,8 proc. r/r wzroście inwestycji i 4,6 proc. r/r wzroście popytu krajowego. Wydaje się, że kluczowa będzie ta ostatnia kwestia. Jeżeli funkcję motora gospodarki przejmie popyt krajowy to będzie sugerować, iż wzrost gospodarczy będzie mieć coraz trwalsze podstawy.