Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek międzynarodowy W pierwszych godzinach czwartkowego handlu notowania europejskiej waluty do dolara poruszały się w przedziale 1,1915-1,1955 i były minimalnie wyższe niż dzień wcześniej.

Publikacja: 09.03.2006 11:03

W środę nie publikowano ważniejszych danych makro, a decyzja Banku Nowej Zelandii o utrzymaniu poziomu stóp procentowych na niezmienionym poziomie (7,25 proc.), którą poznaliśmy o godz. 21:00 czasu polskiego była szeroko oczekiwania. Podobnie rzecz się miała z porzuceniem w czwartek przez Bank of Japan ultraluźnej, utrzymywanej od pięciu lat polityki monetarnej. Takie działanie ze strony BoJ stanowi pierwszy krok do podniesienia utrzymywanych w okolicy zera stóp procentowych.

W trakcie dzisiejszej sesji uwaga inwestorów skoncentruje się przede wszystkim na publikowanych po południu (14:30) danych z USA o bilansie handlowym za styczeń. Analitycy spodziewają się, że deficyt wyniósł 66,5 mld USD vs. -65,7 mld USD w grudniu. Największy niedobór w historii zanotowano w październiku zeszłego roku. "Dziura" wyniosła wtedy 67,91 mld USD. W takich warunkach inne zaplanowane na dzisiejszy dzień informacje (decyzja Banku Anglii, produkcja przemysłowa z Niemiec za styczeń, oraz "tygodniowe bezrobocie" z USA) powinny zejść zatem na boczny tor.

Do czasu przedstawienia danych o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych notowania europejskiej waluty względem dolara powinny konsolidować się w przedziale 1,1910-1,1960.

Rynek krajowy

Środa nie okazała się najlepsza dla złotego, a jego osłabienie przybrało rozmiary paniki. W efekcie wczoraj po południu kurs EUR/PLN dotknął magicznego poziomu 3,90 zł, a USD/PLN ustanowił lokalne maksimum powyżej 3,27 zł. Dzisiaj rano złoty zdołał jednak odrobić część strat - po godz. 9:00 rano euro oscylowało wokół 3,88 zł, a dolar 3,25 zł.

Reklama
Reklama

Wczoraj na wartości tracił nie tylko złoty - to był czarny dzień dla rynków emerging markets - na spadały tak "egzotyczne" dla niektórych waluty jak islandzka korona, czy turecka lira. Przecena dotknęła także giełdy papierów wartościowych i rynki długu. To echa ostatnich wypowiedzi przedstawicieli ECB i FED, które odzwierciedlają ogólnoświatowy trend na zacieśnianie polityki monetarnej. W takiej sytuacji spada atrakcyjność inwestycji na emerging markets w kontekście ponoszonego stopnia ryzyka. Wpływ miały także nasze krajowe czynniki, z polityką na czele. Do spekulacji na temat wcześniejszych wyborów doszła kłótnia związana z posiedzeniem Komisji Nadzoru Bankowego, która zajmowała się fuzją banków Pekao S.A. i BPH. Decyzji nie poznaliśmy, ale robi się coraz bardziej gorąco. I to nie tylko przez fakt, iż Komisja Europejska wytacza wobec Polski coraz większe działa, ale także przez możliwy wzrost napięcia pomiędzy przedstawicielami KNB, a rządzącego PiS. A to wszystko pomału będzie odciskać swoje piętno na wizerunku naszego kraju wśród zagranicznych inwestorów. A co dzisiaj? Polityka nadal będzie w centrum uwagi - zdaniem Romana Giertycha dzisiaj powinno dojść do spotkania PiS, LPR i Samoobrony, a Sejm może zająć się projektem zmian w ustawie o paliwie rolniczym. Tyle, że czy możemy spodziewać się jeszcze "czegoś gorszego"? Wydaje się, że w krótkim terminie wszystkie informacje są już w cenach. Po wypowiedziach liderów Platformy Obywatelskiej raczej nie ma co liczyć na to, że do wcześniejszych wyborów dojdzie już na wiosnę.

Podsumowując, uważamy, że nadchodzące sesje przyniosą uspokojenie nastrojów i nieznaczne wzmocnienie złotego. Okolice 3,8850 zł na euro i 3,2550 zł na dolarze sugerowalibyśmy wykorzystać do sprzedaży walut za złote. Z kolei z kupnem można wstrzymać się do osiągnięcia poziomów 3,8450 zł na EUR/PLN i 3,22 zł na USD/PLN, co jednak raczej nie nastąpi dzisiaj.

Autorzy: Marek Nienałtowski

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama