Podobnie jak we środę przewaga popytu nie była jednak znacząca, a wzrost był w większej mierze był efektem relatywnie niskiej aktywności strony podażowej. Dlatego też rynek, podobnie jak dzień wcześniej, szybko wszedł w konsolidację. Była ona wyjątkowo długa - trwała aż cztery godziny. Handel w jej ramach był mało aktywny. Na dwie godziny przed końcem sesji popyt zdecydowanie się zaktywizował i w rezultacie doszło do dosyć szybkiego ruchu w górę. Zwyżka była kontynuowana do końca sesji, a przewaga popytu w tej części była dość wyraźna. Dzięki temu wymiana stała się bardziej aktywna, a obroty wzrosły - ich poziom był jednak i tak najniższy od trzech dni. Z dużych spółek ponownie bardzo dobrze zachowywał się PKN, i to mimo spadku ceny ropy dzień wcześniej. Duży i konsekwentny popyt widać było na TPSA i PKO BP. Relatywnie mocne były też BPH i TVN. W końcówce sesji poprawiły się notowania KGHM, chociaż miedź taniała. Takie zachowanie spółek pokazuje, że wzrost był efektem poprawy sentymentu rynkowego, a nie konsekwencją czynników fundamentalnych.

Odbicie na rynku trwa, a po sekwencji czarnych świec na WIG20 mamy obecnie dwie z rzędu białe. Wczoraj indeks pokonał środowe maksimum oraz naruszył trzytygodniową linię tendencji spadkowej. Obecnie indeks znajduje się blisko ważnego oporu na 2843 pkt (dolne ograniczenie korpusu wysokiej czarnej świecy z 7 marca). Poziom ten, ze względu na wysokie obroty towarzyszące kształtowaniu świecy w dniu 7 marca, powinien stwarzać pewne problemy rynkowi w trakcie dzisiejszej sesji. Duża dynamika wczorajszego wzrostu może jednak oznaczać, że wzrostowa korekta (docelowo) zakończy się nawet na wyższym poziomie - być może na 2864 pkt (połowa korpusu świecy z 7 marca). Wskaźniki techniczne, po wczorajszej sesji, zachowały się pozytywnie - sygnał kupna wygenerował MACD (Tema), a utrzymał oscylator stochastyczny. Poprawił się również układ MACD i ROC. Mimo pozytywnego zachowania wskaźników, trudno obecnie o optymizm - dosyć wyraźne zmiany sentymentu rynkowego w ostatnich tygodniach nie świadczą dobrze o kondycji rynku i nie przemawiają za trwałością ostatnich wzrostów.