Reklama

TMS: Komentarz poranny

Warto szukać miejsca do ponownego wejścia w złotego Rynek krajowy: Wtorek przyniósł osłabienie się naszej waluty, które było kontynuowane także dzisiaj rano. O godz. 9:40 rano za jedno euro płacono 3,9220 zł, a za dolara 3,2450 zł.

Publikacja: 22.03.2006 09:13

Ostatnie zamieszanie na rynkach to wynik nocnej wypowiedzi szefa FED z poniedziałku na wtorek. Sprawiła ona, że wcześniejsze obawy inwestorów, co do wcześniejszego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA zostały rozwiane, co doprowadziło do spadku atrakcyjności rynków wschodzących, które przecież same borykają się z problemami natury fiskalnej (jak Węgry), czy politycznej (jak Polska). W efekcie wczoraj byliśmy świadkami ponownej przeceny walut emerging markets. Z kolei u nas polityka nie schodzi z czołówek - wczoraj sejmowa komisja zarekomendowała powołanie komisji śledczej ds. banków, która jest bardziej "radykalna" niż to wcześniej zakładano, gdyż zostały uwzględnione postulaty LPR, aby zbadać także działania przedstawicieli rządu ws. prywatyzacji sektora bankowego od 1989 r. Zdaniem wielu komisja ta jest niezgodna z konstytucją i być może cały ten pomysł upadnie, gdyż LPR de facto przeszła już do "konstruktywnej" opozycji. Na razie jednak czekają nas sejmowe debaty i głosowanie nad powstaniem tego nowego gremium (najprawdopodobniej już w najbliższy piątek). O wiele istotniejsze są jednak informacje odnośnie przesunięcia głosowania nad samorozwiązaniem Sejmu na 4-6 kwietnia, co powoduje, że wiosenne wybory parlamentarne stają się w zasadzie nierealne (choć i tak nimi były). W najbliższym czasie można będzie oczekiwać powrotu zainteresowania danymi makro (dzisiaj przetarg zamiany obligacji, a jutro dane o sprzedaży detalicznej i bezrobociu w lutym).

Podsumowując, w pierwszych godzinach notowań spodziewamy się jeszcze słabszej złotówki. Jednak dzisiejsza sesja może już przynieść przesilenie. Tym samym okolice 3,93 zł na euro i 3,2450-3,25 zł na dolarze można już wykorzystywać do sprzedaży walut i ponownego wejścia w złotego.

Rynek międzynarodowy:

Wtorek przyniósł umocnienie się dolara w relacji do euro. W efekcie pokonany został w dół poziom figury 1,21 na EUR/USD i przetestowaliśmy okolice 1,2075 (podwójnie w trakcie kilku godzin). Dzisiaj rano notowania eurodolara oscylowały wokół 1,2081.

"Zielonemu" pomogło wcześniejsze przemówienie Bena Bernanke, a także opublikowane dane o inflacji PPI za luty. Wprawdzie główny wskaźnik spadł o 1,4 proc. m/m, ale jego wartość netto wzrosła o 0,3 proc. m/m wobec oczekiwanych 0,1 proc. m/m. To sprawiło, że na rynku ponownie zaczęto głośno mówić o tym, że cykl podwyżek stóp procentowych w USA zakończy się dopiero na poziomie 5 proc.

Reklama
Reklama

Dzisiaj aprecjacja dolara może być jednak nieco wyhamowana z racji po pierwsze braku publikacji istotnych danych makroekonomicznych z USA, a także echa wczorajszego listu szefa FED, który był odpowiedzią na wcześniejsze zapytania kalifornijskiego demokraty Brada Shermana. Ben Bernanke przyznał, że ewentualne osłabienie dolara nie wpłynie na powstrzymanie wzrostu deficytu handlowego USA. Zresztą ta kwestia będzie powracać w związku z wizytą senatorów Lindseya Grahama i Charlesa Schumera w Chinach, gdzie mają wywierać naciski na tamtejsze władze w kwestii rewaluacji juana. Warto także zwracać uwagę na dzisiejsze, popołudniowe wystąpienie szefa japońskiego banku centralnego w parlamencie (w kontekście rynku USD/JPY).

Dzisiaj spodziewalibyśmy się odreagowania z okolic 1,2070-75 w kierunku 1,2130-40. Ruch ten trzeba będzie jednak traktować jako korektę w rozpoczętych kilka dni temu spadkach.

Sporządził:

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama