Nic więc dziwnego, że rynek zaczął wyceniać to, że do końca tego roku poziom stóp procentowych w Eurolandzie wzrośnie o 75 pkt bazowych, do 3,25 proc. W czwartek szef Jean-Claude Trichet, szef ECB podkreślał, że sprawa stabilności cen w strefie euro jest traktowana przez Bank "bardzo, bardzo poważnie". Nie bez znaczenia pozostawały także ostatnie zapowiedzi Zjednoczonych Emiratów Arabskich o tym, że z racji oczekiwań, co do aprecjacji europejskiej waluty mogą zdecydować się na dywersyfikacje swoich rezerw z dolarów (obecnie stanowiących 98 proc. całych rezerw) na euro.

Z drugiej strony wtorkowa decyzja FED o 15-tym z rzędu podwyższeniu poziomu stóp procentowych w USA o 25 pkt bazowych do 4,75 proc. zaznaczenie przez bank centralny USA tego, że kolejne podwyżki mogą być konieczne, aby utrzymać inflację pod kontrolą wsparły amerykańską walutę tylko na krótki okres. Co więcej dwa dni później dolar dostał cios w postaci pogłosek (szybko zresztą zdementowanych) o tym, że Biały Dom będzie prowadził politykę słabego dolara oraz opublikowania w The New York Times informacja o tym, że Joshua Bolten, nowy szef kancelarii prezydenta USA, chce zmiany na stanowisku sekretarza skarbu (John Snow).

Ostatni tydzień nie był udany dla naszej waluty. W pierwszej jego części obserwowaliśmy znaczne jej osłabienie. W drugiej złoty zdołał jednak odrobić część poniesionych strat. W piątek o godz. 16:30 kurs EUR/PLN wynosił 3,9332, kurs USD/PLN 3,2481, a odchylenie -15,37 proc. 24 marca na zamknięciu było to odpowiednio: 3,8910/3,2302/-16,10 proc.

Na początku środowej sesji cena euro wzrosła do 3,9760, a cena dolara zwyżkowała do 3,3120. Kurs EUR/PLN był najwyższy od 23 listopada ur., a kurs USD/PLN od 2 grudnia 2005 r. Złotemu przede wszystkim zaszkodził ponownie fakt odpływu środków finansowych z gospodarek wschodzących. Opublikowane we wtorek dane z Eurolandu przybliżyły kolejne podwyżki stóp przez ECB, a FED tego samego dnia zapowiedział, że dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w USA może być konieczne. Coraz wyższa rentowność papierów skarbowych w gospodarkach rozwiniętych powoduje, że inwestorzy są w coraz mniejszym stopniu zainteresowani utrzymywaniem znacznego zaangażowania w emerging markets. Skłonność ta jest tym mniejsza, że wewnętrzna sytuacja w gospodarkach wschodzących nie jest najlepsza. Na Węgrzech wybory za pasem, a na polskiej scenie politycznej panuje nadal napięta sytuacja (głosowanie nad samorozwiązaniem się Sejmu i sprawa ewentualnej koalicji PiS z Samoobroną).

Na tych wysokich poziomach pojawili się jednak chętni do zakupów polskiej waluty. Cena euro zniżkowała do 3,9275, a cena dolara spadła nawet do 3,2320. Wzmocnieniu naszej waluty sprzyjały wzrostu kursu EUR/USD. W środę poznaliśmy decyzję Rady Polityki Pieniężnej, która tym razem nie zaskoczyła rynków finansowych i pozostawiła stopy procentowe na dotychczasowym, najniższym w historii poziomie (4,0 proc.). Z kolei w piątek został przedstawiony przez resort finansów plan zmian w podatkach. I tak od 2007 r. obniżone zostaną składki na ubezpieczenie rentowe (z 13 do 9 proc.) oraz składki chorobowe. Zmiany te będą kosztowały budżet w przyszłym roku 9,15 mld złotych mają na celu obniżenie kosztów pracy i tym samym bezrobocia. Obniżenie stawek dla osób fizycznych ustalenie dwóch stawek 18 proc. i 32 proc. ma nastąpić dopiero od 2009 r.