Jego odczyt za IV kwartał okazał się wyraźnie słabszy od oczekiwań (20 vs. 23pkt), a to z kolei oddaliło widmo kolejnych podwyżek stóp procentowych i przełożyło się na przecenę japońskiej waluty względem amerykańskiej, która z kolei zyskała wyraźnie względem pozostałych, głównych walut. Ta lepsza kondycja dolara ustabilizowała się w okolicach godzin rannych, skąd przez resztę dnia zaczęło się korygowanie poprzedniego ruchu i dolar zaczął tracić. Pomogła mu w tym wyraźnie publikacja indeksu ISM dla sektora produkcyjnego. Miał on w wzrosnąć w marcu do poziomu 57,7pkt, podczas gdy faktyczny jego odczyt wyniósł jedynie 55,2pkt. Oprócz tych danych zapoznaliśmy się jeszcze z wydatkami na konstrukcje budowlane w lutym, które wzrosły o 0,8%, czyli nieco powyżej prognoz (0,5%). Rynek jednak się tymi danymi niespecjalnie przejął, ale stało się tak po pierwsze dlatego, że były to dane za luty, a więc niezbyt aktualne, a po drugie dlatego, że w tym duecie prym ważności zdecydowanie przechylał szalę na stronę danych o ISM.
Jeśli chodzi o dzisiejsze publikacje z rynku amerykańskiego, to zapoznamy się o 16.00 z Raportem Challengera (o planowanych zwolnieniach). Oprócz tego, od rana o 11.00 podane zostaną jeszcze dane na temat rynku pracy oraz cen przemysłu (PPI) w Eurolandzie za luty. Niestety na więcej już dziś liczyć nie można, stąd też należy podejrzewać, że po wczorajszych, dynamicznych zmianach, dziś dla odmiany będzie już na rynku spokojniej.
EUR/USD
Wczorajsze ruchy na eurodolarze można było uznać za spore (ok. 120pips), ale jeśli spojrzymy na rynek z nieco szerszej perspektywy, to wczorajsze wahania kompletnie nie zmieniają sytuacji na tej parze. W zasadzie nadal jesteśmy świadkami oscylacji cen w zakresie malejącej amplitudy wahań. Obecnie najbliższymi ograniczeniami będzie od dołu rejon 1.2030, natomiast od góry ok. 1.2180. W nieco szerszym ujęciu można by to rozszerzyć do 1.2015 - 1.22. Póki kurs znajduje się w tym zakresie, ciężko tu mówić o jakichś jednoznacznych perspektywach którejkolwiek ze stron.
USD/JPY