Krótko po otwarciu indeksu miała miejsce próba powrotu na plus, jednak optymizm na rynku kasowym nie utrzymał się długo, a spadek WIG20 ponownie pociągnął rynek terminowy w dół. Dopiero po naruszeniu poniedziałkowego minimum na 2921 pkt. udało się zatrzymać mocną przecenę i po krótkiej stabilizacji zaczęło się odrabianie strat. Odbicie trwało dwie godziny, ale nie było zbyt dynamiczne i podaż nie miała problemu, by po raz kolejny mocniej zareagować. Tym razem nie udało się jednak bezpośrednio zaatakować wcześniejszych minimów. Nieco powyżej doszło bowiem do kolejnego odbicia. W porównaniu z wcześniejszym było ono wprawdzie dużo mocniejsze, ale nie zmieniło obrazu rynku, a w końcówce większa część zwyżki została zniesiona.
Wczorajsze ożywienie podaży pogarsza nieco sytuację techniczną. Nastąpiło ono bowiem bardzo blisko kluczowych oporów, a skuteczna obrona może zapowiadać nie tylko wyhamowanie wzrostów, ale też ich odreagowanie w najbliższych dniach. Powyższą barierę tworzą szczyty trendu wzrostowego z końca października ub.r. w cenach zamknięcia i intraday znajdujące się w przedziale 2971-2992 pkt. Negatywną wymowę ma również uformowana czarna świeca, która razem z poprzednią utworzyła zapowiadającą spadek formację zasłony ciemnej chmury, a obecny układ przypomina ten z końca stycznia. Osłabienie potwierdziły również wskaźniki. Szybkie oscylatory utrzymały się w obszarach wkupienia, ale zmieniły kierunek na spadkowy, a na niektórych z nich, jak Stochastic czy CCI powstały niewielkie negatywne dywergencje. MACD zmniejszył tempo zwyżki, zaś ROC mocno cofnął się od uformowanego w poniedziałek wierzchołka. Te elementy nie dają więc powodów do optymizmu na kolejne sesje, które mogą przynieść osłabienie. Pierwszym ważniejszym wsparciem jest strefa 2896-2906 pkt. i należy liczyć się z tym, że wkrótce może ona zostać mocniej zaatakowana.