Otwarcie wypadło na niewielkim plusie, ale nie było to impulsem dla kontynuacji wzrostów. W pierwszych minutach panowała względna stabilizacja i kurs oscylował w okolicach poziomu odniesienia. Słaby początek indeksu dał jednak na terminowym pretekst dla ożywienia podaży. Kurs zaczął słabnąć i dopiero w okolicach 3234 pkt. udało się zatrzymać spadek. Spokój nie utrzymał się długo, gdyż w południe niedźwiedzie znów skutecznie zaatakowały. Nie powstrzymały ich ważne bariery na 3219 pkt. oraz 3200 pkt., a dodatkowym argumentem była pogłębiająca się zniżka na rynku kasowym. Z przerwami na niewielkie ruchy korekcyjne kontrakty osuwały się coraz niżej i dopiero po naruszeniu kolejnego ze wsparć na 3133 pkt. popyt zdołał się zmobilizować. Końcówka przyniosła odbicie, dzięki któremu powyższy poziom został obroniony, ale nie zmieniło to obrazu sesji.

Na podstawie wczorajszej sesji nie można jeszcze przesądzać większego spadku, jednak ma ona niekorzystną wymowę i sugeruje dalsze osłabienie w najbliższych dniach. Za taką możliwością przemawia zdecydowanie z jakim zareagowała podaż i pokonanie pierwszych ważniejszych wsparć, jak choćby 3200 pkt. Wagę tych sygnałów podkreśla dodatkowo fakt, iż miało to miejsce przy wyraźnie większym wolumenie. Również zachowanie niektórych wskaźników, a zwłaszcza oscylatorów nie daje podstaw do optymizmu. Większość z nich wybiła się bowiem wyraźnie ze stref wykupienia dając tym samym sygnały sprzedaży. Spadek kontraktów był ta tyle mocny, że nawet reagujący zwykle dość "łagodnie" MACD uformował niewielki szczyt, a ROC zdecydowanie zawrócił w dół. Taka reakcja może mieć tym większe konsekwencje, że oba te indykatory notowały ostatnio historyczne maksima. W tych warunkach i w perspektywie dłuższej przerwy trudno więc liczyć dziś na większą poprawę. Kolejnym mocniejszymi wsparciami będą poziom 3100 pkt. i przyspieszona linia miesięcznego trendu wzrostowego aktualnie na 3080 pkt. Oporu można oczekiwać w połowie wczorajszego korpusu na 3214 pkt.