Ostatecznie dolar więc powrócił do okolic z piątkowej końcówki i z punktu widzenia publikowanych wczoraj danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, wydaje się to słuszna reakcja, bowiem w większości miały one charakter inflacjogenny. Zarówno przychody, jak i wydatki Amerykanów miały w marcu według prognoz wzrosnąć o 0,4%, podczas gdy faktycznie wzrosły odpowiednio o 0,8% i 0,6%. Wyższy od szacunków okazał się także wskaźnik ISM dla sektora produkcyjnego, który miał wynieść 55,1pkt, a faktyczny odczyt to 57,3pkt. Zapoznaliśmy się wczoraj także z danymi dotyczącymi wydatków na konstrukcje budowlane w marcu. Tutaj z kolei szacowano ich wzrost o 0,3%, a faktycznie wyniosły one 0,9%. Można się obecnie jedynie zastanawiać, czy fakt wreszcie prawidłowego reagowania na dane (wcześniej dolar konsekwentnie ignorował dobre dane i po chwili zatrzymania ponownie ruszał do dalszej przeceny) jest jakimś krótkoterminowym ostrzeżeniem zmiany sentymentu i deprecjacja dolara nie będzie już przychodziła z taką łatwością, czy może bardziej doszukiwać należałoby się tu przyczyn związanych z niską płynnością (część inwestorów miała przecież wczoraj wolne). Warto również zauważyć, że do wczorajszego umocnienia dolara przyłożył po części rękę również rynek amerykańskich obligacji, gdzie ponownie rentowności zbliżyły się do swoich ostatnich maksimów.
Jeśli chodzi o dzisiejszej publikacje makroekonomiczne, to od rana zapoznamy się z kwietniowymi indeksami PMI w sektorach produkcyjnych we Francji, Niemczech, Eurolandzie oraz Wielkiej Brytanii. Po południu podany zostanie natomiast Raport Challengera o planowanych zwolnieniach w USA, jak również wielkość sprzedaży ciężarówek oraz samochodów osobowych w kwietniu. Dzisiejsze publikacje nie mają jakiejś szczególnej wagi. Z jednej strony można się zatem spodziewać, że niespecjalnie wpłyną one na zachowanie rynku walutowego, choć z drugiej trzeba pamiętać jeszcze o nieco zmniejszonej płynności rynku, przez co łatwiej doprowadzić do większego ruchu cen (czego przykład mieliśmy chociażby wczoraj).
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia wczorajsze umocnienie dolara w drugiej części dnia w żaden istotny sposób nie zaszkodziło skali wcześniejszych dokonań kupujących. Udało im się przeprowadzić atak już na poziom 1.27, po czym korekta sprowadziła kurs do 1.2550, gdzie znajduje się właśnie najbliższe wsparcie (piątkowa konsolidacja). Można zakładać, że zatrzymanie korekty już w tym miejscu (o ile nie zostanie jeszcze pogłębiona) będzie można odczytać jako przejaw siły rynku. Kolejnym poziomem o charakterze popytowym jest 1.2470.
USD/JPY