Inwestorzy mieli dziś okazję przekonać się jak mocno na giełdowe kursy wpływają obecnie emocje. Nie można przecież nazwać inaczej euforycznej reakcji rynku na wyniki KGHM, ani późniejszej gwałtownej prawie 50 pkt. przeceny WIG20 wywołanej obawami, że rozprzestrzeniająca się fala rządowych dymisji w końcu zmyje z pokładu także minister finansów. W tym ostatnim przypadku, w obecnej politycznej konfiguracji, należałoby zakładać choćby tylko chwilową panikę zarówno na rynku walutowym, jak i na rynku akcji. Takie obawy wrócą jeszcze nie raz.
A dlaczego o emocjach mówię w przypadku KGHM ? Pisałem o tym rano. W pierwszym kwartale spółka zarobiła niecałe 100 mln zł więcej (872 mln) niż prognozował rynek. Jednocześnie prognoza zysku na cały rok podniesiona została do 3,5 mld zł. Dzisiaj cena miedzi wynosiła 7.550 USD za tonę. 30 stycznia miedź kosztowała 5.000 USD a zakładany zysk w 2006 r. jedynie 1,8 mld zł, czyli prawie połowę obecnych prognoz. Oczywiście z każdym upływającym miesiącem roczne zyski KGHM da się dokładniej oszacować, ale każdy kto majowe prognozy uznaje za wiarygodne, jednocześnie czuje się na siłach prognozować zachowanie ceny miedzi w najbliższych miesiącach. Na dzisiaj to zadanie z kategorii "mission impossible".
Oczywiście hossa rządzi się swoimi prawami i inwestorzy wykorzystali przekroczenie prognoz do podgrzania kursu KGHM i przełożenia tych nastrojów na szerszy rynek. Takie zachowanie, wraz z późniejszą "korektą w biegu" (bez żadnej agresywnej podaży) to kolejne potwierdzenie siły byków. Statek hossy płynie dalej, wesoła muzyka wciąż gra, a kolejna do ominięcia góra lodowa dopiero w środę o 20:15, więc do czasu poznania komunikatu FOMC fundusze mogą rozgrywać poszczególne spółki w oczekiwaniu na kwartalne wyniki. 05 06MP