Dzieje się to również kosztem walut rynków wschodzących, które do niedawna cieszyły się sporym zainteresowaniem zagranicznego kapitału, natomiast teraz następuje od nich wyraźny odwrót kapitału spekulacyjnego. Widać to chociażby po skali deprecjacji złotego z dwóch ostatnich dni, której dynamika zdecydowanie przekracza dynamikę wcześniejszego umocnienia krajowej waluty.
Wczoraj zapoznaliśmy się z kilkoma danymi makroekonomicznymi. Indeks NY Empire State (dane wstępne za maj) wyniósł jedynie 12,4pkt, wobec 15pkt prognozowanych. Marcowe przepływy kapitałów do USA okazały się również niższe. Spodziewano się, że ich wartość wyniesie 80mld USD, a faktycznie wyniosła 69,8mld USD. Z danych z rynku krajowego GUS opublikował wczoraj informacje na temat kwietniowej inflacji CPI (liczonej w cenach konsumentów) w ujęciu r/r. Okazała się nieznacznie wyższa od prognoz (0,6%) i wyniosła 0,7%. Patrząc na dane makroekonomiczne widać więc wyraźnie krótkoterminową zmianę (a dokładniej odwrót) sentymentu. Gorsze dla dolara dane nie zostały już tym razem przez rynek wyeksponowane i inwestorzy nie rzucili się do wyprzedaży amerykańskiej waluty, a nieco wyższa od prognoz inflacja w Polsce nie umocniła złotego (presja wzrostu stóp procentowych). Przyczyn zmian na rynku walutowym doszukiwać należałoby się obecnie bardziej na rynku surowcowym, gdzie poważna korekta wcześniejszych wzrostów nie idzie zwykle w parze ze słabnącym dolarem, a zatem krótkoterminowe wyprzedanie dolara oraz wykupienie na rynku surowców zrobiły swoje i mamy obecnie korektę na obu z nich.
W dniu dzisiejszym zapoznamy się z publikacjami dotyczącymi rynku nieruchomości w USA. O 14.30 podane zostaną informacje na temat zezwoleń na budowy domów oraz rozpoczętych inwestycji budowlanych, których zmiany spodziewane są odpowiednio na poziomie -2% oraz -0,3%. O tej samej godzinie zapoznamy się także z danymi na temat inflacji w cenach producenta (PPI). Prognozuje się jej wzrost w kwietniu o 0,7%, natomiast inflacji bazowej o 0,2%. Jeśli chodzi o wpływ dzisiejszych danych na rynek, to szczególną uwagę należy przyłożyć do PPI. Jest to istotne w kontekście niedawnego braku określenia jednoznacznego podejścia do dalszego kształtowania polityki monetarnej przez FED. Chodzi o zeszłotygodniowy komunikat, w którym zasygnalizowano, że jeżeli chodzi o dalsze posunięcia FED, to będą one uzależnione od danych napływających na rynek. Dzisiejsze mogą więc być dla FED istotne, a więc jeśli okaże się, że inflacja będzie wyższa od prognoz, wówczas powinniśmy zobaczyć kolejną falę umocnienia dolara (biorąc także pod uwagę wspomnianą zmianę sentymentu). Z danych spoza USA, od rana dostaniemy jeszcze informacje o inflacji CPI w Wielkiej Brytanii za kwiecień (prog. 0,6%) oraz niemiecki indeks koniunktury instytutu ZEW (za maj), którego odczyt prognozuje się na poziomie 60pkt.
EUR/USD
Na rynku eurodolara w ostatnich dniach robi się coraz bardziej nerwowo (rośnie zmienność). Wczorajszy dzień zaczęliśmy w rejonach 1,2970, natomiast w godzinach nocnych umocnienie dolara sprowadziło kurs w rejon 1,2780. Skala ruchu w zakresie dwóch figur w ciągu dnia to sporo. Jest to pierwszy, tak znaczący spadek w całej, miesięcznej fali wzrostowej. Warto jednak podkreślić, że nie udało się jeszcze podaży przełamać ostatnich dołków, wyznaczonych niewielkimi korektami z ubiegłego tygodnia w rejonie 1,2660 - 1,2690. Można zakładać, że rejon ten będzie teraz stanowił dla rynku wsparcie. Niżej popyt winien być także widoczny w okolicach 1,2550.