Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynek krajowy: Wtorek przyniósł odreagowanie wcześniejszych spadków złotego, które było kontynuowane także dzisiaj rano. W efekcie o godz. 9:30 za jedno euro płacono 3,87 zł, a za dolara 3,0015 zł. Ruch ten to wynik zachowania się walut emerging markets, które odrabiają wcześniejsze straty.

Publikacja: 17.05.2006 09:51

Wczoraj rano turecki minister finansów powiedział, że nie ma powodów do paniki, a deficyt budżetowy pozostaje pod kontrolą. Z kolei po południu turecki parlament przyjął ustawy sugerowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy dotyczące reformy systemu socjalnego. To pomogło tureckiej lirze, której zachowanie stało się w ubiegłym tygodniu "zapalnikiem" dla całego regionu. Umacniał się także węgierski forint, gdzie 14 czerwca ma dojść do zaprzysiężenia rządu premiera Guyrcsanego (jego partia socjalistyczna w ostatnich wyborach zdołała utrzymać władzę). Kurs EUR/HUF wynosił dzisiaj rano 261,40 wobec 269,30 na poniedziałkowej wyprzedaży. Rynkom wschodzącym pomogły także wczorajsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych, które zmniejszyły szanse na ewentualną podwyżkę stóp procentowych przez FED w czerwcu.

Dzisiaj rynek otrzyma sporą porcję danych makro z Polski. O godz. 14:00 opublikowane zostaną informacje o deficycie na rachunku obrotów bieżących w marcu, który według oczekiwań zmniejszył się do 358 mln EUR z 538 mln EUR w lutym. O tej samej porze dowiemy się także, jaka była średnia płaca i zatrudnienie w kwietniu. Niekorzystną kombinacją byłby wyższy deficyt C/A w połączeniu z wyraźnym wzrostem płac, które są czynnikiem pro-inflacyjnym.

Wpływ na złotego może mieć ponownie polityka, chociaż tak jak wspominałem wczoraj do czasu pielgrzymki Benedykta XVI nie dojdzie do żadnych radykalnych zmian na szczytach władzy. Plotki i spekulacje jednak są ostatnio coraz częstsze - dzisiaj "Życie Warszawy" podało, że Jarosław Kaczyński coraz poważniej rozważa objęcie stanowiska premiera (być może już w czerwcu), a pomiędzy nim a Kazimierzem Marcinkiewiczem od kilku tygodni trwa "otwarta wojna". Oczywiście zawsze przy takiej okazji pojawia się pytanie, co stałoby się z pozostałymi członkami rządu "wiernymi" premierowi. Dzisiaj rano członek RPP, Dariusz Filar przyznał, że odejście Zyty Gilowskiej miałoby bardzo negatywny wpływ na rynki, a minister finansów musi być "twardym strażnikiem kasy". Odnośnie poziomu stóp procentowych stwierdził on, że obecnie znajdują się one na właściwym poziomie.

Sądzimy, że środa okaże się dobrym dniem do zakupów walut za złote. W przypadku EUR/PLN korzystnym poziomem byłyby okolice 3,86 zł, a USD/PLN 3,00 zł.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

We wtorek EUR/USD powrócił do trendu wzrostowego i dzisiaj rano zwyżka ta była kontynuowana. Tym samym wczorajsze minimum EUR/USD na 1,2770 może na razie stać się nim na nieco dłużej. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2890 dolara (godz. 9:30).

Inwestorów zniechęciły do amerykańskiej waluty słabe dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, że w poniedziałek mieliśmy gorsze figury z regionu Nowego Jorku i odnośnie napływów kapitałów netto, które zostały zignorowane. Jednak wczoraj inwestorzy zwrócili uwagę na te informacje, które bezpośrednio mają wpływ na zachowanie się amerykańskiego banku centralnego. Inflacja PPI wzrosła wprawdzie w kwietniu o 0,9 proc. m/m, ale bez uwzględnienia zmian cen żywności i energii odczyt wyniósł tylko 0,1 proc. m/m wobec oczekiwanych 0,2 proc. m/m. Dodatkowo pogarsza się sytuacja na rynku nieruchomości (ponad 5 proc. m/m spadki zanotowano w sferze rozpoczętych nowych budów i pozwoleń na nie), co tylko potwierdziło rozpoczęty wcześniej niekorzystny trend. Nastroje nieznacznie poprawiły dane o produkcji przemysłowej, która wzrosła w kwietniu o 0,8 proc. m/m, a wykorzystanie mocy produkcyjnych wyniosło 81,9 proc. Niemniej jednak oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych przez FED na posiedzeniu 29 czerwca spadły do 36 proc. z 44 proc. wcześniej.Z kolei do zakupów europejskiej waluty zachęcają pojawiające się ostatnio wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego sugerujące podwyżkę stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Niemniej jednak wydaje się, że ECB przy podejmowaniu decyzji będzie zwracał uwagę na coraz mocniejsze euro na rynkach światowych, co może negatywnie odbić się na kondycji europejskich eksporterów. Wczoraj taki "wydźwięk" mogła mieć wypowiedź członka ECB, Chrystiana Noyera. Warto także wspomnieć o negatywnym odczycie wskaźnika ZEW, który spadł w maju do poziomu 50 pkt., co tym samym może być pierwszym negatywnym sygnałem.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych o kwietniowej inflacji w strefie euro i USA. Tą pierwszą poznamy o godz. 11:00 i oczekuje się jej wzrostu do 2,4 proc. r/r z 2,2 proc. r/r w marcu. Z kolei dane z USA nadejdą o godz. 14:30. Rynek spodziewa się odczytu na poziomie 0,5 proc. m/m i 0,2 proc. m/m dla wskaźnika core (nie uwzględniającego zmian cen żywności i energii). Warto zaznaczyć, ze CPI core oczekiwany jest na poziomie niższym, niż w marcu, kiedy to wyniósł 0,3 proc. m/m. Jeszcze gorszy odczyt mógłby mieć fatalne skutki dla dolara. Uważamy jednak, że EUR/USD może mieć problemy z wyraźnym przebiciem poziomu figury 1,29.

Sporządził:

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama