Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na środę 17.05.06 Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze zarysowała się korekta spadkowa, której zasięg i długość będą zależały od zachowania się rynku metali. Gwałtowne spadki cen miedzi, srebra, złota, które z kolei przeniosły się na spadki akcji, a spadki akcji na spadki indeksów giełd namieszały sporo na rynku walutowym.

Publikacja: 17.05.2006 14:27

Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu. Od początku tego tygodnia na poszczególnych segmentach rynku globalnego doszło do jakiegoś znaczącego tąpnięcia. Dzisiaj ceny ropy są nadal stabilne nie przekraczając poziomu 70 dolarów za baryłkę, ale złoto ponownie idzi do góry osiągając dzisiaj 712.30 dolarów za uncję.

Dolar skończył miniony tydzień w bardzo słabej kondycji. Jak podkreślałem wielokrotnie, nie sposób mówić o mocniejszym dolarze przy rekordowych notowaniach surowców. Na wykresach ropy powstała formacja podwójnego szczytu, która może przynieść poważniejszą korektę cen. Dane o przepływie kapitału zagranicznego (TICS) w kwietniu były mieszane, co prawda wystarczające dla pokrycia znanego deficytu handlowego USA wynoszącego 62 mld dolarów, ale w swej strukturze zaszły istotne zmiany. Poprawiło się zainteresowanie akcjami spółek i obligacjami korporacyjnymi, ale okazało się, że po raz pierwszy od dłuższego czasu banki centralne były sprzedającymi netto obligacje skarbowe. Poznaliśmy niemiecki ZEW, który zleciał aż 10 punktów do poziomu 50, ponieważ inwestorzy obawiają się zarówno wysokich cen surowców i ropy, jak i znacznie silniejszego euro i droższego pieniądza w eurostrefie. Po publikacji ZEW-u euro/dolar spadł natychmiast do 1.2770, ale przed danymi amerykańskimi powrócił powyżej figury 1.2800 i poznaliśmy inflację w cenach producentów, która w wersji bazowej okazała się mniejsza od oczekiwań. Zarówno PPI jak i dalsze znaki spowolnienia rynku nieruchomości nie były dobre dla dolara. Nowe budy spadły -7.4%, nowe pozwolenia na budową domów spadły o -5.4%. Mamy dowody poważnego schłodzenia rynku nieruchomości. PPI kwietnia wzrosło +0.9%, ale bazowe PPI wzrosło zaledwie +0.1%. W skali roku PPI bazowe wzrosło tylko o +1.5%. Na rynku od poniedziałku utrzymują się krótkie otwierane @ 1.2908.

Ponowne osłabienie dolara nie było już tak znaczące po serii dotychczasowych danych. Inwestorzy są o wiele ostrożniejsi i oczekują na dzisiejsze dane o inflacji w cenach konsumentów. W ślad za rynkiem globalnym umocnienie złotówki jest o wiele silniejsze niż można by się było spodziewać. Jest tym bardziej zaskakujące, ponieważ nie widać rzeczywistych czynników mogących świadczyć o wzmożonym popycie na złotówkę. W miniony czwartek na wolumenie WIG-u i WIG20 powstała bifurkacja Hopfa i charakterystyczna dystrybucja akcji na bardzo wysokich poziomach. We wtorek mieliśmy kolejną sesję spadkową na giełdzie, a dzisiejsze próby wzrostów na razie spełzły na niczym.

Wczoraj mieliśmy miejsce modelowe USDPLN i utworzyła się wielka świeca spadkowa zakrywająca poniedziałkowe wzrosty. O godzinie 13:40 USDPLN notowany był na poziomie 3.0130. Wskaźnik CCI spadł do sygnalnej 0. EURPLN testował już poziom 3.9500 w tym tygodniu, ale wczorajsze spadki były pokaźne i sprowadziły kurs nawet do 3.8735. Utrzymanie stóp procentowych przez RPP na poziomie 4% jest elementem zacieśniania polityki monetarnej przy aktualnym trendzie inflacji i kursach złotówki. Przy ocenie stopnia restrykcyjności polityki pieniężnej należy brać pod uwagę nie tylko wysokość realnych stóp procentowych, ale także poziom realnego kursu walutowego. Umacnianie się złotówki oznacza zwiększenie tej restrykcyjności, mimo że za wcześnie mówić o zdecydowanej poprawie sytuacji gospodarczej w kraju. Poznaliśmy wyniki handlu zagranicznego w okresie styczeń-marzec. Okazuje się, że w marcu obroty handlu zagranicznego uległy znacznemu zwiększeniu. W ujęciu złotówkowym eksport wzrósł o 14.75% m/m po 2.89% w lutym, natomiast import wzrósł aż o 23.63% po 4.25% w lutym. Powiększyło się ujemne saldo handlu zagranicznego wskutek wielkiej dynamiki importu. Tempo wzrostu importu przewyższyło tempo wzrostu eksportu o prawie 10%. Stało się tak w warunkach dosyć dużej stabilności rynku złotówki i przy raczej sprzyjających eksportowi kursach USDPLN i EURPLN. To niedobre zjawisko i świadczy o spadku konkurencyjności polskich eksporterów, którzy w kwietniu napotkali znacznie gorsze warunki do prowadzenia działalności. GUS podał dane o inflacji w kwietniu 2006. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o +0.7% m/m i tyle samo w stosunku rocznym i jak można się było spodziewać wzrost inflacji jest zasługą przede wszystkim wzrostu kosztów paliw i energii i mieszkalnictwa, zatem ten wzrost nie ma charakteru popytowego. Mimo faktu, że realne stopy procentowe są w Polsce wielokrotnie wyższe niż w eurostrefie, dla NBP nie stanowi elementu zaskoczenia. Zaskoczeniem nie jest również i to, że udaje się podnieść wskaźnik inflacji jedynie poprzez słabo uzasadnione wzrosty cen paliw przez monopole paliwowe i zupełnie nieuzasadnione wzrosty kosztów mieszkalnictwa, gdzie przedsiębiorstwa mające pozycję monopolistyczną bawią się w kotka i myszkę z odbiorcami próbującymi stosować techniki oszczędnościowe.

Paweł Koszarny

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama