Z racji wizyty Benedykta XVI obroty na rynku były mniejsze niż zazwyczaj, a na rynek nie napłynęły żadne istotne informacje makroekonomiczne z kraju. W takiej sytuacji inwestorzy śledzili to, co dzieje się w regionie (od kilku dni pozostawał stabilny), a także na innych emerging markets (tam sytuacja zaczęła się pomału uspokajać, chociaż nadal jest dosyć nerwowo). Duży wpływ miały także informacje ze Stanów Zjednoczonych i zachowanie się EUR/USD (o czym więcej w części międzynarodowej).
Dzisiaj obroty ponownie będą nieco mniejsze niż zazwyczaj. W takiej sytuacji inwestorzy ponownie mogą naśladować to, co dzieje się na rynku EUR/USD. A tam spodziewamy się dzisiaj wyraźnego umocnienia się naszej waluty, co tym samym może nieco osłabić złotówkę. Sugerowalibyśmy zakupy dolarów w okolicach 3,0650 zł z celem na 3,11 zł. Z kolei notowania EUR/PLN powinny pozostawać w przedziale 3,92-3,95 zł. Dolne okolice można jednak wykorzystywać do powolnych zakupów wspólnej waluty.
Rynek międzynarodowy:
Czwartkowa sesja na rynku eurodolara nie była zbyt ekscytująca (pozostawaliśmy w przedziale 1,2745-1,2825). Długo oczekiwana przez rynek publikacja drugiego odczytu danych o wzroście PKB w I kwartale b.r. nie przyniosła żadnego impulsu, chociaż figura była nieco niższa od oczekiwań (5,3 proc. kw/kw wobec spodziewanych 5,7 proc. kw/kw), ale i tak wyższa niż w I odczycie (4,8 proc. kw/kw). Z kolei szeroka miara inflacji, jaką jest deflator PKB nie zmieniła się w relacji do pierwszego odczytu i wyniosła 3,3 proc. kw/kw. Inwestorzy odebrali te informacje jako nieznaczny spadek prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych przez FED. Bez większego echa przeszły informacje o cotygodniowym bezrobociu (jego spadek był mniejszy niż zakładano), indeksie Help Wanted (zniżkował więcej niż szacowano), a także sprzedaży domów na rynku wtórnym. W tym ostatnim przypadku w kwietniu odnotowaliśmy spadek do 6,76 mln z 6,90 mln w marcu.
Można stwierdzić, że paradoksalnie większy wpływ na dolara miały wieczorne plotki o możliwej rezygnacji Johna Snowa z funkcji Sekretarza Skarbu, do której miałoby dojść w pierwszej połowie czerwca. Do większej przeceny amerykańskiej waluty jednak nie doszło po tym, jak prezydent George Bush przyznał, iż nic nie wie na ten temat. Na rynku mówi się także, iż dolar może znaleźć wsparcie dzięki repatriacji kapitałów z emerging markets, rynku towarów, a także na rosnącej awersji do ryzyka na świecie. Jednak o tym, czy inwestorzy zdecydują się na dolara, zależeć będzie od publikowanych dzisiaj danych makroekonomicznych. Główną uwagę zwraca tutaj figura PCE Core deflator za kwiecień o godz. 14:30. Oczekuje się odczytu na poziomie 0,2 proc. m/m wobec 0,3 proc. m/m w marcu. Większość analityków zwraca jednak uwagę na fakt, iż w ujęciu rocznym wskaźnik utrzymuje się wokół 2,0 proc. Poziom ten traktowany jest czasami jako cel FEDu i odczyty powyżej niego sugerują spore zagrożenie inflacyjne i mogą sugerować bankowi centralnemu podejmowanie dalszych działań.