Popyt krajowy nie nadąża za wzrostem gospodarczym, równie słabe jest tempo inwestycji. Wyniki pierwszego kwartału są wielkim rozczarowaniem i biorąc pod uwagę początek drugiego, sytuacja prawdopodobnie niewiele się zmieni przed wakacjami tego roku.
Proszę sobie odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: co to oznacza, jeżeli nominalny spadek PKB w złotówkach wynosi prawie -12%, natomiast realny, wyrównany sezonowo jest jednak dodatni i wynosi +1.2%.
Dzisiejsze dane potwierdzają fakt, że polityka monetarna prowadzona przez NBP jest zbyt restrykcyjna i szkodliwa dla rozwoju gospodarki i w tej kategorii musimy mówić o jej porażce.
Spodziewałem się słabych danych przede wszystkim z powodu produkcji przemysłowej, z którą były problemy, ale nie spodziewałem się aż tak słabych danych. Stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Po sprawdzeniu oficjalnych danych o Polakach zatrudnionych tylko w UK i Irlandii okazuje się, że pracuje tam tyle rodaków o ile oficjalnie spadło bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań. Kwiecień jest przecież miesiącem, w którym wypadła Wielkanoc i tradycyjnie zakupy konsumentów powinny być większe niż w okresie wcześniejszym, a były niewiele lepsze od poprzedniego zwykłego miesiąca.
Wczoraj w miejscu modelowym euro/dolara mamy zasadniczą zmianę, wybicie w górę z 1.2750 do 1.2908. Miejsce fraktalne zbiegło się po pierwsze z nowym spadkiem dolara, po drugie z odwołaniem Johna Snowa ze stanowiska Sekretarza Skarbu. Na jego miejsce nominowany został Henry Paulson, widziany jako opcja obronna dla dolara. Na ile jest w stanie bronić pozycję dolara na rynku globalnym, zobaczymy, jest on jednak oczywiście zdecydowanie korzystniejszym wyborem niż Evans, któremu przedwcześnie wyrwało się o polityce słabego dolara. Henry Paulson jest człowiekiem doskonale obeznanym z Chinami, mającym za sobą około 90 wizyt roboczych do Chin i to świadczy o tym, że dla Białego Domu stosunki ekonomiczne z Chinami i rozwiązywanie problemów finansowych są o wiele ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Paulson przyjął propozycję Busha pod pewnym warunkiem, upewniwszy się, że będzie nie tyle tubą poglądów innych ekspertów, co ekspertem z własnym zdecydowanym zdaniem, które będzie mu wolno wyrażać.