Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na środę 31.05.06 Dane o krajowym PKB w pierwszym kwartale tego roku są słabe dla gospodarki. PKB Q1 wzrosło realnie +1.2% Q/Q i +4.6% r/r. Popyt krajowy zmienił się realnie +0.9% Q/Q. Nie wyrównane sezonowo PKB wzrosło +5.2% r/r. Nominalnie PKB Q1 spadło o -11.98% Q/Q. Nakłady brutto na środki trwałe zmieniły się realnie +1.1% Q/Q.

Publikacja: 31.05.2006 14:03

Popyt krajowy nie nadąża za wzrostem gospodarczym, równie słabe jest tempo inwestycji. Wyniki pierwszego kwartału są wielkim rozczarowaniem i biorąc pod uwagę początek drugiego, sytuacja prawdopodobnie niewiele się zmieni przed wakacjami tego roku.

Proszę sobie odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: co to oznacza, jeżeli nominalny spadek PKB w złotówkach wynosi prawie -12%, natomiast realny, wyrównany sezonowo jest jednak dodatni i wynosi +1.2%.

Dzisiejsze dane potwierdzają fakt, że polityka monetarna prowadzona przez NBP jest zbyt restrykcyjna i szkodliwa dla rozwoju gospodarki i w tej kategorii musimy mówić o jej porażce.

Spodziewałem się słabych danych przede wszystkim z powodu produkcji przemysłowej, z którą były problemy, ale nie spodziewałem się aż tak słabych danych. Stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Po sprawdzeniu oficjalnych danych o Polakach zatrudnionych tylko w UK i Irlandii okazuje się, że pracuje tam tyle rodaków o ile oficjalnie spadło bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań. Kwiecień jest przecież miesiącem, w którym wypadła Wielkanoc i tradycyjnie zakupy konsumentów powinny być większe niż w okresie wcześniejszym, a były niewiele lepsze od poprzedniego zwykłego miesiąca.

Wczoraj w miejscu modelowym euro/dolara mamy zasadniczą zmianę, wybicie w górę z 1.2750 do 1.2908. Miejsce fraktalne zbiegło się po pierwsze z nowym spadkiem dolara, po drugie z odwołaniem Johna Snowa ze stanowiska Sekretarza Skarbu. Na jego miejsce nominowany został Henry Paulson, widziany jako opcja obronna dla dolara. Na ile jest w stanie bronić pozycję dolara na rynku globalnym, zobaczymy, jest on jednak oczywiście zdecydowanie korzystniejszym wyborem niż Evans, któremu przedwcześnie wyrwało się o polityce słabego dolara. Henry Paulson jest człowiekiem doskonale obeznanym z Chinami, mającym za sobą około 90 wizyt roboczych do Chin i to świadczy o tym, że dla Białego Domu stosunki ekonomiczne z Chinami i rozwiązywanie problemów finansowych są o wiele ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Paulson przyjął propozycję Busha pod pewnym warunkiem, upewniwszy się, że będzie nie tyle tubą poglądów innych ekspertów, co ekspertem z własnym zdecydowanym zdaniem, które będzie mu wolno wyrażać.

Reklama
Reklama

Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z 15 maja korekta spadkowa przeszła w trend boczny na wysokich poziomach a teraz próbuje być rozbita całkowicie przez nowe długie pozycje otwarte @ 1.2822. Zasięg i długość tej korekty zależą nadal od zachowania się rynku metali i surowców. Z punktu widzenia klasycznej analizy technicznej mamy do czynienia z formacją flagi, a więc znaczna część obserwujących rynek widzi obecną sytuację jako konsolidację przed wybiciem wyżej. Wybicie mamy, jest to jednak za mało, aby mówić o zdecydowanym wyjściu z obszaru konsolidacji. Co się stało, że dolar osłabił się we wtorek i jeszcze jest słaby dzisiaj? Niewątpliwie zmiana na stanowisku sekretarza skarbu mogła mieć zasadnicze znaczenie, nie mogliśmy przecież wiedzieć, że w Białym Domu kluczowe decyzje zapadną tak nagle i w dosyć dziwnych okolicznościach. Ropa naftowa próbowała zamykać lukę spadkową w formacji podwójnego szczytu, tego ostatecznie nie zrobiła, jej notowania cofnęły się w nieco niższe rejony. Można z tego wyciągnąć wniosek, że Snow, Evans i Paulson zostali w dużej części wykorzystani przez dobrze poinformowanych ludzi do zarobienia trochę pieniędzy na dolarze. Ropa naftowa nie zamknęła jeszcze luki spadkowej korpusem świecy dziennych, i dzisiaj jest notowana na poziomie 70.40. Niewiele zmieniły się notowania złota, chociaż istnieje ryzyko podchodzenia cen wyżej niż obecnie.

Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu i po krótkiej przerwie niedźwiedzie dalej grasują na warszawskim parkiecie. Dzisiaj mamy ślady korekty i prawdopodobnie ta korekta pozostanie dominującym motywem do końca dzisiejszej sesji. Nowe spadki giełdowe zbiegły się z rozpoczęciem posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, której jeden z członków uważa, że realne stopy procentowe w Polsce są już na poziomie zbliżonym do innych krajów i jeżeli ktoś uważa inaczej to posługuje się popularnymi opiniami, natomiast jeżeli jest takiego samego zdania, to wykazuje się profesjonalnością i rozumie bez szczegółowych wyjaśnień na czym polega "odpowiednie oczekiwania inflacyjne" i "stosowny horyzont czasowy".

Niestety dla dolara najważniejszy z surowców dla dolara - ropa naftowa - nie chce za bardzo spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara w większy sposób. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę.

Złotówka utrzymuje się w stanie osłabienia, chociaż trudno tu mówić o trendzie. Po prostu widać, że ma większą skłonność do tracenia w stosunku do dolara i euro, aniżeli odwrotnie. Reaguje przede wszystkim na zmiany notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej.

Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca -9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła -0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o -1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.

O godzinie 12:57 USDPLN notowany był na poziomie 3.0644, natomiast EURPLN na poziomie 3.9445. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2870.

Reklama
Reklama

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

31.05.06

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama