Dane, mimo że słabsze od prognoz, nie przeraziły inwestorów. Były bowiem
słabsze, ale nie na tyle by zwiastować, jakieś załamanie, ale
wystarczająco słabe, by rynek doszedł do wniosku, że kolejna podwyżka stóp
stoi od wielkim znakiem zapytania. Efekt? najpierw spadek cen, ale teraz
kontrakty w USA znajdują się już nad poziomem sprzed publikacji. Wygląda