Reklama

Rynek eurodolara: bitwa o 1,2970 - ostateczna rozgrywka

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Piątek zgodnie z oczekiwaniami przyniósł większą zmienność na rynku eurodolara. Inwestorzy tradycyjnie już gwałtownie zareagowali tym razem na bardzo złe (w porównaniu do wcześniejszych odczytów i prognoz) dane o zmianie ilości zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w Stanach Zjednoczonych.

Publikacja: 05.06.2006 14:23

Doszło do silnej wyprzedaży waluty amerykańskiej i wzrostów na rynku eurodolara w rejon 1,2930 - 1,2940. W pierwszej części poniedziałkowej sesji zaobserwować można było kontynuację piątkowego ruchu deprecjacji dolara, tym razem jednak przyczyny leżały w relacjach pomiędzy USA, a Iranem. W niedzielę najwyższy irański przywódca duchowy, ajatollah Ali Chamenei, ostrzegł Stany Zjednoczone, że jeśli będą nadal prowadziły kampanię przeciwko Iranowi, to jego kraj zastosuje odwet w postaci skutecznego sabotowania dostaw ropy naftowej z rejonu Zatoki Perskiej. Inwestorom zainteresowanym dolarem nie pomagają również niepotwierdzone informacje o możliwości 50 punktowej podwyżki kosztu pieniądza na najbliższym posiedzeniu ECB. Biorąc pod uwagę ostatnie zmiany cen na głównych światowych walutach z udziałem euro nie można wykluczyć, że scenariusz większej niż zwykle podwyżki stóp w Eurostrefie został już skonsumowany przez rynek.

O godzinie 14:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2951 dolara.

Poniedziałek w kontekście analizy fundamentalnej i wydarzeń mających wpływ na rynki finansowe to przede wszystkim publikacja aktualnej wartości indeksu ISM za maj zza oceanu oraz dyskusja z udziałem Bena Bernanke, Jean-Claude Tricheta oraz Toshiro Muto. Rynek ze względu na zbliżające się posiedzenie ECB z pewnością z uwagą śledzić będzie wypowiedzi każdego z finansistów.

Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowe godziny handlu to ponownie batalia byków i niedźwiedzi w rejonie strategicznych szczytów. Pierwsza próba przejścia przez bardzo ważny z technicznego punktu widzenia poziom oporu 1,2970 zakończyła się niepowodzeniem. Nie mniej jednak zasięg odreagowania nie pozwala popadać w zbytni optymizm (z punktu widzenia zwolenników mocniejszego dolara) Rynek robi się coraz płytszy, a wszystko w oczekiwaniu na czwartkowe kluczowe w tym tygodniu informacje - decyzję ECB. Na chwilę obecną biorąc pod uwagę analizę intra day wyrysować można następujące miejsca charakterystyczne: 1,2970 - I i praktycznie jedyny ważniejszy opór na przestrzeni następnych kilkudziesięciu punktów; 1,2945 - I wsparcie; 1,2910 - wsparcie sugerujące powrót na rynek mocniejszego dolara. Usytuowanie wskaźników technicznych daje podstawy by sądzić, że przynajmniej do czasu danych pozostaniemy w wąskim paśmie zmian z lekką przewagą strony podażowej. Z uwagi na dynamikę ostatnich wzrostów zagrożenie kolejnego ataku na 1,2970 jest w dalszym ciągu prawdopodobne, choć czas sprzyjać powinien niedźwiedziom.

RYNEK KRAJOWY

Reklama
Reklama

Poniedziałek na krajowym rynku walutowym po piątkowych przetasowaniach wartości złotego przyniósł jego wyraźniejszą deprecjację. O godzinie 14:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9520 złotego, natomiast za jednego dolara 3,0530. Inwestorzy po ostatnich sygnałach, zwłaszcza tych z kręgów rządowych podchodzą do polskiej waluty z coraz większą wstrzemięźliwością. Szczególnie charakterystyczne są słowa pani Zyty Gilowskiej, która w dobie rosnących wydatków budżetowych zasugerowała, że szanse na dalszą wyraźną aprecjację złotego w najbliższych miesiącach wyraźnie spadły. Potwierdzeniem mniejszego niż zwykle zaangażowania inwestorów w polskiego złotego był również wynik dzisiejszej aukcji bonów rocznych. Ministerstwo Finansów sprzedało na poniedziałkowym przetargu zorganizowanym w imieniu Narodowego Banku Polskiego (NBP) bony 52-tygodniowe o wartości 1,0 mld zł, czyli całą ofertę. Popyt jednak może pozostawiać wiele do życzenia: wyniósł bowiem 1,71 mld zł.

Sytuacja techniczna na rynku złotego: ostatnie przetasowania nie zmieniły dotychczasowego obrazu. EUR/PLN - jest obecnie najlepszym sygnalizatorem zmian pochodzących stricte z naszego kraju. Dlatego też wobec słabego na świecie dolara i możliwej podwyżki stóp procentowych w Eurostrefie ciężko jest oczekiwać gwałtownych zmian złotego względem euro. Założyć można, że dla najbliższych kilku sesji przedział wahań znajdować się będzie pomiędzy 3,9150 - 3,9650. Ograniczone mogą być również wahania na parze USD/PLN. Z jednej strony mamy bowiem tak słabego dolara z drugiej złotego, który również nie jest w najlepszej kondycji. Z uwagi jednak na to, że waluta polska jest słabsza od zielonego będziemy najprawdopodobniej świadkami "marszu na północ". Wsparcie wyrysować można obecnie na 3,0210, a pierwszy opór na 3,0750.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama