Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 08.06.2006 16:00

Fakt, że zaczęliśmy dzisiejsza sesję od spadku o prawie 90 pkt wyraźnie

pokazuje, że emocje na rynku są nadal poważnym czynnikiem wpływającym na

decyzje inwestorów. Takie luki nie zdarzają się często. Z rynkiem nie jest

najlepiej, ale póki trzyma się ram wyznaczonych przez dolne ograniczenie

konsolidacji mówienie o nim, jako o rynku bessy byłoby nieco przedwczesne.

Reklama
Reklama

Cały czas bowiem jest szansa, że ceny odbiją się od wsparcia znajdującego

się w okolicy dołka z płowy marca. Przypomnę, że dopiero zejście pod ten

poziom umożliwiałoby twierdzenie o początku trendu spadkowego w średnim i

dłuższym terminie. Na razie trwa walka na tym wsparciu. Dziś górą okazał

się popyt, ale nie znaczy to, że wynik jest już przesądzony. Walka trwa, a

zatem i jutro może dość do kolejnego starcia popytu z podażą w okolicy

Reklama
Reklama

tego kluczowego poziomu.

Skala poranne przeceny nieco zaskoczyła, ale też jest jedną z przesłanek,

by stwierdzić, że okres miesięcy prosperity byków mija na jakiś czas. Nie

wiem, czy hossa się już definitywnie zakończyła i czy jeszcze nie

zobaczymy jednej próby podniesienia cen. Myślę, że takie skokowe przeceny,

które szybko nie są wykorzystywane do zakupów jasno pokazują, że z rynkiem

Reklama
Reklama

nie jest dobrze. Nikt już się nie pcha na siłę do zakupów. Zauważmy, że

obrót na dzisiejszej sesji jest spory. Tak, popyt przejął podaż rzuconą na

rynek i być może jutro zobaczymy wzrost cen. Nie zmienia to faktu, że

podaż zrobiła się agresywniejsza. Nie można nie zauważyć, kto jest liderem

obrotu na sesji - dwie najsłabsze spółki: KGH i PKN.

Reklama
Reklama

Dobra końcówka notowań ma szansę przełożyć się na jutrzejsze notowania.

Ba, patrząc z dalszej perspektywy, cały czas możliwe jest wybicie z

konsolidacji górą. Ostrożny byłbym jednak z oceną, że to powrót hossy.

Ostatnie spadki są znacznie mocniejsze, niż te z poprzednich miesięcy.

Można mniemać, że coraz więcej osób jest świadoma, że trend powoli się

Reklama
Reklama

kończy. Na razie jest tych, którzy wierzą we wzrosty jest wystarczająco

wielu, ale brak nowych rekordów zacznie i im doskwierać. Teraz cierpliwość

posiadaczy długich pozycji wystawiona jest na ciężką próbę. Jeszcze nie ma

dramatu, ale kiedyś nadejdzie ten czas, gdy chętnych do kupna nagle

zabraknie. Warto o tym pamiętać. Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama