Wczorajsze, długo wyczekiwane posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego rozczarowało inwestorów, którzy liczyli na "radykalne" działania w kontekście ostatnich danych makroekonomicznych ze strefy euro, które pokazywały wyraźną presję inflacyjną w gospodarce. Okazało się jednak, że stopy procentowe wzrosły "tylko" o zakładane 25 p.b., a późniejszy komunikat szefa ECB był dosyć wyważony. Jean Claude Trichet nie użył sformułowania odnoszącego się do "czujności" banku centralnego, wspominając jedynie, że stopy nadal są niskie, a inflacja nadal powinna być monitorowana. Ten "standardowy" komunikat pokazał rynkowi, że stopy procentowe w strefie euro będą raczej rosły stopniowo, tak, aby nie zaszkodzić zbytnio wzrostowi gospodarczemu. To wyraźnie koresponduje z tym, co ostatnio mówili przedstawiciele FED, których zdaniem walka z inflacją jest nawet ważniejsza od utrzymania tempa wzrostu gospodarczego. W takiej sytuacji nie dziwi swoisty "boom" na amerykańską walutę.
Dzisiaj zwyżki dolara mogą zostać wyhamowane. O godz. 14:30 mamy kluczową publikację danych o deficycie handlowym, który jest odwieczną "bolączką" Stanów Zjednoczonych. Rynek spodziewa się w kwietniu odczytu na poziomie 65 mld USD, wobec 62 mld USD w marcu. Dodatkowo dzisiaj po południu rozpoczyna się spotkanie grupy G-8 w Petersburgu, gdzie najpewniej zostaną poruszone kwestie związane z rosnącą globalną nierównowagą w handlu, a także negatywnym wpływem drogiej ropy na światową gospodarkę. Uczestnicy rynku mają w pamięci ostatnie spotkanie G-7 w Waszyngtonie, które miało miejsce 21 kwietnia b.r., po którym nastąpiło wyraźne umocnienie się walut azjatyckich, kosztem amerykańskiego dolara. Ostatnio japoński minister finansów zwracał jednak uwagę na fakt, iż problemu globalnej nierównowagi w handlu, nie można przypisywać jedynie kursom walut. Po południu (o godz. 17:00) spodziewane jest także wystąpienie Bena Bernanke na uniwersytecie MIT. Jeżeli szef FED ponownie odniesie się do kwestii inflacji, to powinno to pomóc dolarowi (chociaż tak naprawdę rynek będzie teraz czekał do przyszłotygodniowych publikacji danych o inflacji w USA). Naszym zdaniem okolice 1,2620 można dzisiaj wykorzystać do zakupów EUR/USD z celem do 1,2690.
Rynek krajowy:
Umocnienie się dolara na rynkach światowych doprowadziło do osłabienia się walut naszego regionu, co pociągnęło za sobą także złotego. Największym beneficjentem tego ruchu był oczywiście USD/PLN, który przebił barierę 3,10 zł i przetestował okolice 3,13-3,1350 zł. Dzisiaj rano złoty był nieco mocniejszy. O godz. 9:40 za jedno euro płacono 3,95 zł, a za dolara 3,1240 zł. Spodziewalibyśmy się dzisiaj spokojnej sesji, zwłaszcza, że nie zaplanowane zostały żadne istotne publikacje danych makroekonomicznych. Kurs EUR/PLN powinien pozostawać w przedziale 3,93-3,96 zł, a w przypadku USD/PLN sugerowalibyśmy sprzedaż w okolicach 3,1350 zł z celem 3,10 zł (to wynik spodziewanego osłabienia się dolara na rynkach światowych).
Sporządził: