W przypadku naszego rynku dodatkowym czynnikiem deprecjonującym krajową walutę może być również nadal silny dolar na głównych parach oraz ponowne plotki o odejściu minister finansów, Zyty Gilowskiej - tym razem na fotel szefa NBP. Pozostawałby tym samym problem ewentualnego, nowego ministra finansów, bowiem prawdopodobnie wywodziłby się on z kręgu PIS, a to inwestorom już by się nie spodobało. Na zachowanie rynku walutowego nie wpłynęły znacząco popołudniowe dane na temat inflacji PPI oraz sprzedaży detalicznej, bowiem były one mniej więcej zgodne z prognozami.
USD/PLN
Złoty nadal dynamicznie traci do dolara. Dzień zaczęliśmy luką hossy, zatem można zakładać, że staje się ona najbliższym wsparciem (3,1750). Przełamaniu uległ dziś poziom 3,1850, czyli 61,8% zniesienie całej fali spadkowej z przełomu marca i maja. Taka sytuacja może więc sugerować, że strona popytowa zmierza do przetestowania okolic 3,31, skąd poprzedni spadek został zainicjowany. Zamknięcie dzisiejszej luki nieco poprawiałoby krótkoterminową sytuację posiadaczy złotego. Jak na razie, nie mają oni od ubiegłego tygodnia nic do powiedzenia.
EUR/PLN
Dzisiejszy dzień jest bardzo ważny na eurozłotym. Wczoraj zaatakowany został rejon oporu w strefie 3,9850 - 4,00, natomiast dzisiaj rynek znalazł się już powyżej tej bariery. Przypomnę, że były tu zlokalizowane linia szyi kilkumiesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami, jak również kwietniowy wierzchołek, którego przekroczenie sygnalizowałoby zakończenie ruchu powrotnego, po przełamaniu 2-letniej linii bessy. Taki układ sprzyja teraz posiadaczom długich pozycji na tej parze również w średnim terminie. O pogorszeniu sytuacji świadczyłby powrót pod poziom ok. 3,98. Póki wsparcie się trzyma, należy zakładać większe prawdopodobieństwo dalszego wzrostu cen.