Nie dostaliśmy natomiast żadnego impulsu ze strony danych makroekonomicznych. Ten tydzień pod ich względem będzie niestety trochę ubogi, bowiem nie ma w kalendarzu zaplanowanych jakichś szczególnie istotnych danych, które mogłyby poważniej ruszyć rynkami. Może to więc oznaczać, że będziemy mieli do czynienia ze stabilizacją notowań, albo że rynek z braku ważniejszych danych będzie próbował nadmiernie reagować na dane, które normalnie miałyby drugorzędne znaczenie. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, to zapoznamy się z informacjami dotyczącymi rynku nieruchomości, a dokładnie liczby wydanych w maju zezwoleń na budowy domów (prog. -0,6%) oraz ilości faktycznie rozpoczętych inwestycji budowlanych (prog. 0,6%). Są to w zasadzie jedyne dziś dane, na które rynek może zwrócić uwagę. Od rana zostanie jeszcze opublikowana inflacja PPI w Niemczech za maj, która spodziewana jest na poziomie 0,3% w ujęciu m/m. W godzinach popołudniowych dostaniemy również dane z rynku krajowego, a będą to wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu oraz produkcji budowlano montażowej za maj (prog. 2,1%), jak również dynamika produkcji przemysłowej oraz budowlano montażowej (prog. 12,8%). Dane teoretycznie nie powinny raczej wpłynąć na zachowanie złotego. Na naszą walutę większy wpływ ma teraz to, co dzieje się w regionie oraz zachowanie rynku dolara na głównych parach (ten póki co złotemu nie pomaga) i rynku towarowego (tutaj trwa przecena, a większość hossy na rynkach kapitałowych naszego regionu w sporej mierze była oparta na rynku surowców).
EUR/USD
Wczorajsze umocnienie dolara ponownie sprowadziło kurs w pobliże kilkumiesięcznej linii trendu wzrostowego, która aktualnie zlokalizowana jest w rejonie 1,2550. Patrząc na skalę zeszłotygodniowej korekty względem poprzedzającego ja ruchu aprecjonującego dolara, nadal przewaga leży po stronie posiadaczy amerykańskiej waluty. Należałoby więc oczekiwać, że w przypadku ewentualnego przełamania linii trendu może dojść do wyznaczenia nieco bardziej wyraźnej fali spadkowej. Pojawiłaby się wówczas możliwość skierowania kursu w stronę kolejnego poziomu o charakterze popytowym, czyli rejonach 1,2300/50. Jeśli chodzi o krótkoterminowe symptomy pogorszenia sytuacji posiadaczy amerykańskiej waluty, to doszukiwałbym się ich w przełamaniu zeszłotygodniowego wierzchołka z piątku, wyznaczonego przy cenie 1,2671.
USD/JPY
Dolar od dłuższego czasu dobrze radzi sobie względem jena japońskiego. Na obecnym etapie doszukiwanie się oporów nie ma większego sensu, a bardziej należałoby się skupić na wsparciach. Najbliższe znajduje się przy cenie 114,50/60 i przekroczenie tego zakresu kazałoby się liczyć z możliwością zapoczątkowania korekty ostatniej fali wzrostu wartości dolara. Póki poziom ten się trzyma, cały czas większym prawdopodobieństwem w krótkim terminie cechuje się wariant dalszego umacniania amerykańskiej waluty.