Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na środę 21.06.06 Dzisiaj nie ma żadnych fundamentów i w ogóle cały ten tydzień jest ubogi w dane statystyczne. Na naszej giełdzie trwa konsolidacja na niskich poziomach po ponad miesiącu silnej przeceny indeksów. Obniżenie ratingu długu Węgier spowodowało silny spadek notowań forinta.

Publikacja: 21.06.2006 18:45

Południowoafrykański rand jest najsłabszy od dwóch lat. Wychodzenie z rynków wschodzących wydaje się być jeszcze nie zakończonym tematem. Coś drgnęło w produkcji przemysłowej i po kwietnowym spadku -0.5% m/m, maj był o wiele lepszy notując wzrost +3.8% m/m. To jest w zasadzie pierwszy miesiąc lepszych wyników gospodarki w tym roku, biorąc pod uwagę bieżące trendy. Szkoda, że wzrost produkcji nie jest stymulowany odpowiednio przez konsumentów. Przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach krajowych spadło -0.8% m/m i było wyższe +5.2% r/r. Dane te potwierdzają negatywny obraz popytu wewnętrznego. Z tej strony nie widać żadnej presji inflacyjnej, a jak pamiętamy, i wzrost wskaźnika cen, nieco wyższy niż miesiąc wcześniej, nie ma charakteru inflacyjnego, a wynika przede wszystkim ze wzrostu cen paliw i kosztów transportu.

Ciężkie straty na warszawskich indeksach zostały odrobione w małej części. Osłabienie złotówki trwa jednak nadal. Brakuje dobrego impulsu dla zmiany sentymentu. Załamanie wzrostów cen surowców i spadki cen akcji na giełdach to już historia miesiąca czasu. Dzisiaj ropa notowana była na poziomie 68.00, a złoto spadło do 571.40 dolarów za uncję. Niskie ceny surowców zapobiegają osłabianiu się dolara.

Z kraju majowe CPI wzrosło +0.5% m/m i +0.9% r/r. Wzrosty cen w maju nie są powszechne w koszyku dóbr i usług. Widać wyraźnie, że dotyczą przede wszystkim cen żywności i napojów bezalkoholowych, oraz transportu i paliw. Można powiedzieć, że odzwierciedlają jeden mocny czynnik ekonomiczny jakim są koszty paliwa, a zatem i transportu. Struktura zmian cen nie powinna zatem budzić nieuzasadnionego lęku. Nie mamy do czynienia z popytowym wzrostem cen. Dane o handlu zagranicznym w kwietniu 2006 roku są niedobre. Eksport kwietnia spadł -3.99% m/m w ujęciu złotówkowym, import spadł -10.34% m/m. Deficyt handlowy w okresie I-IV 2006 nieznacznie wzrósł w ujęciu rocznym.

Popyt wewnętrzny jest słaby i może ulec dalszemu osłabieniu przy realnie bardzo wysokich stopach procentowych i drożejących ratach spłacanego kredytu w walutach obcych, a o kredytach złotówkowych już nie mówiąc. Spekulacyjne wzrosty cen mieszkań i gruntów wobec braku planów zagospodarowania przestrzennego i braku wolnych gruntów, mogą spowodować zastój na rynku nieruchomości i znaczne spowolnienie tempa wzrostu sektora mieszkalnictwa, który stanowi najistotniejszy segment rynku konsumentów w krajach rozwiniętych gospodarczo.

Zatrzymując się na istotnych fundamentach Ameryki i nie patrząc na rynek surowców, dolar powinien ulegać znacznemu osłabieniu. Tymczasem EURUSD utrzymuje się w chmurze Ichimoku i drugi tydzień z rzędu w ciasnym przedziale tylko nieco powyżej 100 punktów. Bernanke powiedział, że nie może ignorować ruchów cen akcji, cen nieruchomości i cen innych aktywów. Zarzut ignorancji stawiany naszej Radzie Polityki Pieniężnej i Balcerowiczowi zawsze był odpierany jak zamach na niezależność banku centralnego. Wzrost tempa wzrostu gospodarczego powinien poprawić poziom konsumpcji, powinien - ale nie musi, jeżeli nastąpi dalszy wzrost wydaności pracy a dochód narodowy podzielony będzie dzielony według klucza charakterystycznego dla interesów dużego kapitału. Ostatecznym weryfikatorem poprawy sytuacji w kraju będzie nie wzrost gospodarczy i wzrost PKB, ale spadek stopy bezrobocia i możliwości tworzenia nowych miejsc pracy.

Reklama
Reklama

Amerykańskie PPI w maju wyniosło +0.2% m/m i +4.5% r/r. Bez żywności i energii PPI wzrosło +0.3% m/m. Sprzedaż detaliczna wzrosła +0.1% m/m, bez aut wzrosła +0.5%. Takich mniej więcej danych rynek spodziewał się i nie sprzyjały one dolarowi. Deficyt handlowy USA wzrósł do 63.4 mld dolarów, a ceny importu podniosły się o 1.6%. Ten deficyt okazał się nieco lepszy od oczekiwań, ale nie na tyle dobry, aby można było tak polubić zielonego. Nadwyżka handlu zagranicznego Chin poszerzyła się, inflacja wzrosła i zwiększyła się presja na rewaluację juana. Nierównowaga handlu USA z Chinami jest większa w kolejnym miesiącu. Co prawda Bank Chin poczynił pewne kroki w kierunku schłodzenia przegrzanej gospodarki, podnosząc stopy procentowe, ale nowe dane wyraźnie wskazują, że odżyła irytacja amerykańskich mediów na taki rozwój wypadków. Euro osłabiło się pomimo podniesienia stóp procentowych o 25 punktów przez ECB, bowiem znaleźli się i tacy inwestorzy, którzy zakładali podwyżkę nawet o 50 punktów. Nowe dane o przepływach kapitału zagranicznego do USA alarmują kolosalnym spadkiem zainteresowania amerykańskimi aktywami. TICS pokazuje, że nie wystarcza takich pieniędzy do pokrycia deficytu handlowego.

Pozostaliśmy z nowym szczytem roku 1.2978 na euro/dolarze, wyższego trochę od tego z 15 maja i po wtorku, w którym wypadło miejsce modelowe i wykształcilsię lokalny dołek, zgodnie z modelem i handlem kontrariańskim korzystne było otwierać długie pozycje, które przynoszą dzisiaj zysk.

Dzisiaj USDPLN podszedł do 3.2414, natomiast EURPLN ponownie prawie do 4.1000. O godzinie 14:46 USDPLN notowany był na poziomie 3.2340, natomiast EURPLN na poziomie 4.0857. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2628.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama