Południowoafrykański rand jest najsłabszy od dwóch lat. Wychodzenie z rynków wschodzących wydaje się być jeszcze nie zakończonym tematem. Coś drgnęło w produkcji przemysłowej i po kwietnowym spadku -0.5% m/m, maj był o wiele lepszy notując wzrost +3.8% m/m. To jest w zasadzie pierwszy miesiąc lepszych wyników gospodarki w tym roku, biorąc pod uwagę bieżące trendy. Szkoda, że wzrost produkcji nie jest stymulowany odpowiednio przez konsumentów. Przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach krajowych spadło -0.8% m/m i było wyższe +5.2% r/r. Dane te potwierdzają negatywny obraz popytu wewnętrznego. Z tej strony nie widać żadnej presji inflacyjnej, a jak pamiętamy, i wzrost wskaźnika cen, nieco wyższy niż miesiąc wcześniej, nie ma charakteru inflacyjnego, a wynika przede wszystkim ze wzrostu cen paliw i kosztów transportu.
Ciężkie straty na warszawskich indeksach zostały odrobione w małej części. Osłabienie złotówki trwa jednak nadal. Brakuje dobrego impulsu dla zmiany sentymentu. Załamanie wzrostów cen surowców i spadki cen akcji na giełdach to już historia miesiąca czasu. Dzisiaj ropa notowana była na poziomie 68.00, a złoto spadło do 571.40 dolarów za uncję. Niskie ceny surowców zapobiegają osłabianiu się dolara.
Z kraju majowe CPI wzrosło +0.5% m/m i +0.9% r/r. Wzrosty cen w maju nie są powszechne w koszyku dóbr i usług. Widać wyraźnie, że dotyczą przede wszystkim cen żywności i napojów bezalkoholowych, oraz transportu i paliw. Można powiedzieć, że odzwierciedlają jeden mocny czynnik ekonomiczny jakim są koszty paliwa, a zatem i transportu. Struktura zmian cen nie powinna zatem budzić nieuzasadnionego lęku. Nie mamy do czynienia z popytowym wzrostem cen. Dane o handlu zagranicznym w kwietniu 2006 roku są niedobre. Eksport kwietnia spadł -3.99% m/m w ujęciu złotówkowym, import spadł -10.34% m/m. Deficyt handlowy w okresie I-IV 2006 nieznacznie wzrósł w ujęciu rocznym.
Popyt wewnętrzny jest słaby i może ulec dalszemu osłabieniu przy realnie bardzo wysokich stopach procentowych i drożejących ratach spłacanego kredytu w walutach obcych, a o kredytach złotówkowych już nie mówiąc. Spekulacyjne wzrosty cen mieszkań i gruntów wobec braku planów zagospodarowania przestrzennego i braku wolnych gruntów, mogą spowodować zastój na rynku nieruchomości i znaczne spowolnienie tempa wzrostu sektora mieszkalnictwa, który stanowi najistotniejszy segment rynku konsumentów w krajach rozwiniętych gospodarczo.
Zatrzymując się na istotnych fundamentach Ameryki i nie patrząc na rynek surowców, dolar powinien ulegać znacznemu osłabieniu. Tymczasem EURUSD utrzymuje się w chmurze Ichimoku i drugi tydzień z rzędu w ciasnym przedziale tylko nieco powyżej 100 punktów. Bernanke powiedział, że nie może ignorować ruchów cen akcji, cen nieruchomości i cen innych aktywów. Zarzut ignorancji stawiany naszej Radzie Polityki Pieniężnej i Balcerowiczowi zawsze był odpierany jak zamach na niezależność banku centralnego. Wzrost tempa wzrostu gospodarczego powinien poprawić poziom konsumpcji, powinien - ale nie musi, jeżeli nastąpi dalszy wzrost wydaności pracy a dochód narodowy podzielony będzie dzielony według klucza charakterystycznego dla interesów dużego kapitału. Ostatecznym weryfikatorem poprawy sytuacji w kraju będzie nie wzrost gospodarczy i wzrost PKB, ale spadek stopy bezrobocia i możliwości tworzenia nowych miejsc pracy.