Apogeum wyprzedaży wypadło na moment odwołania z rządu minister Zyty Gilowskiej, która przez wielu inwestorów uważana była za "strażnika" finansów publicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Jej następca, Paweł Wojciechowski posiada stosowne przygotowanie do pełnienia urzędu, ale brakuje mi silnego wsparcia politycznego. Wprawdzie zarówno on, jak i premier Kazimierz Marcinkiewicz zapewniali, że polityka Zyty Gilowskiej, będzie kontynuowana, ale wśród inwestorów pojawiają się głosy, że w obecnej sytuacji politycznej (presji współkoalicjantów i zbliżających się wyborów samorządowych) może być trudno utrzymać dyscyplinę fiskalną.
Nadal nerwowa sytuacja utrzymuje się na rynkach wschodzących, a ma to związek ze zbliżającym się posiedzeniem amerykańskiego banku centralnego (FED) w najbliższy czwartek. Jeżeli pojawią się sugestie, że proces zaostrzania polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych nie ulegnie szybkiemu zakończeniu, to będzie można spodziewać się kontynuacji odpływu kapitałów z emerging markets. Wciąż słaby pozostaje węgierski forint, mimo uchwalenia w minioną sobotę kompleksowego planu reformy finansów publicznych przez tamtejszy rząd - zagraniczni komentatorzy cały czas pozostają wobec niego dosyć krytyczni.
Naszym zdaniem istnieje ryzyko wystąpienia "wtórnej" fali osłabienia złotego w najbliższym czasie. Tym samym dzisiaj sugerowalibyśmy kupno dolarów w okolicach 3,2550 zł, a euro 4,0800 zł. Celem dla tych pozycji byłyby okolice 3,29 zł na dolarze i 4,11 zł na euro.
Rynek międzynarodowy:
Mimo rosnących oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA nie obserwujemy zbytniej presji na umocnienie dolara. Wprawdzie w piątek notowania EUR/USD spadły w okolice 1,2480, ale dzisiaj rano z impetem powróciliśmy powyżej ważnego poziomu 1,2530. Dzisiejsze maksimum to 1,2581. Niewykluczone, że zwyżka wspólnej waluty może mieć związek z zaakceptowaną w ostatni weekend megafuzją w sektorze stalowym. Rynek szacuje wartość transakcji przejęcia francuskiego Arcelora przez Mittal Steel na 26mld EUR. Pojawiają się także spekulacje odnośnie zakupów euro przez banki z Bliskiego Wschodu - niewykluczone, że może mieć to związek z ponownie pogarszającą się sytuacją wokół Iranu. Ostatnio jego przedstawiciele powtórzyli, że mogliby wykorzystać fakt dostaw ropy, jako element w konflikcie wokół programu atomowego. Przed godz. 10:00 na rynku podano, że Zjednoczone Emiraty Arabskie zamierzają zamienić 10 proc. swoich rezerw na euro.