Jej notowania spadły w piątek o prawie 8 groszy, kończąc notowania w okolicach 3,19 zł. W relacji do pozostałych par nie odnotowaliśmy większych zmian - w piątek po południu za jedno euro płacono 4,08 zł. Na wyraźniejszą aprecjację nie pozwoliła nadal napięta sytuacja, jaka utrzymywała się w naszym regionie. Agencja ratingowa Standard&Poors "przypomniała" o konieczności kontynuacji reform i pogarszających się perspektywach polityczno-fiskalnych. Warto nadmienić, że władzę na Słowacji już wkrótce obejmie populistyczno-nacjonalistyczna koalicja, a Węgrzy nie mogą uporać się z olbrzymim deficytem budżetowym.
Dzisiaj rano złoty był nieco mocniejszy. O godz. 9:27 za jedno euro płacono 4,0620 zł, a za dolara 3,18 zł. Wczoraj na Słowacji doszło do podpisania umowy koalicyjnej, a skład nowego rządu poznamy już dzisiaj. Media koncentrują się jednak na tym, co dzieje się w Czechach. Nie wyłonienie nowej większości parlamentarnej sprawiło, że urzędujący premier nie podał się do dymisji, tak jak to zakładano wcześniej. To sprawia, że kryzys polityczny w tym kraju zaczyna się niepokojąco przedłużać. Z Polski inwestorzy nie otrzymają dzisiaj istotnych informacji. Część uczestników może czekać na odpowiedź Zyty Gilowskiej na propozycję powrotu do rządu złożoną kilka dni temu przez premiera. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie ona odmowna. Informacje te w żadnym stopniu nie powinny wpłynąć jednak na notowania.
Uważamy, że poniedziałkowa sesja powinna być spokojna. Prognozowany przedział wahań dla euro to 4,0550-4,0850, a dla dolara 3,17-3,20.
Rynek międzynarodowy:
Piątek przyniósł wyraźne osłabienie się dolara, do czego przyczynił się czwartkowy komunikat amerykańskiego banku centralnego. Nie okazał się on zbyt "jastrzębi", co zostało odebrane jako sygnał, że w najbliższym czasie może dojść do przerwy w cyklu podwyżek stóp procentowych. FED uzależnił te decyzje od oceny napływających danych makroekonomicznych, które pomogą w ocenie perspektyw gospodarczych. W takiej sytuacji każdy sygnał o tym, że inflacja hamuje, bądź wzrost gospodarczy spowalnia, zostanie odebrany dosyć negatywnie przez inwestorów.