Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na poniedziałek 3.07.06 Umacnianie się dolara na rynku globalnym traktowałem z wielką ostrożnością. Dolar utracił korelację z rynkiem surowców tylko tymczasowo. Ropa naftowa kosztuje dzisiaj prawie 74 dolary za baryłkę, natomiast złoto ponad 616 dolarów za uncję.

Publikacja: 03.07.2006 15:54

Nikogo nie zaskoczyła podwyżka amerykańskich stóp procentowych o kolejne 25 punktów. Podwyżka była spodziewana i już zdyskontowana przez rynek. Ciekawsze i ważniejsze było to, co znalazło się w komunikacie odnośnie pozytywów i negatywów gospodarki, oczekiwania przyszłej inflacji i możliwości kontynuowania polityki małych kroków. Bernanke okazał się bardziej gołębiem aniżeli jastrz ębiem tym razem i spowodował lawinę, w której znalazł się dolar. EURUSD zmienił raptownie kierunek odbijając około 300 punktów od dołka zeszłego tygodnia. Takiego obrotu sprawy oczekiwaliśmy obstawiając również znaczne umocnienie złotówki. W miniony piątek nie było śladu realizacji zysków. Początek poniedziałku zaznaczył się sprzedawaniem euro/dolara przez jeden z banków holenderskich przy dochodzeniu do figury 1.2800, ale jeden bank komercyjny na takim rynku niewiele znaczy. Spowodował jedynie to, że wskaźniki dosyć szybko uległy schłodzeniu, natomiast sam euro/dolar niewiele się skorygował. To nie jest tydzień bogaty w fundamenty. Najważniejszy z nich, raport z rynku pracy, opublikowany zostanie dopiero w piątek. Po dwóch miesiącach kiepskich danych być może ten raport będzie trochę lepszy. Być może, ponieważ podobne oczekiwania towarzyszyły poprzednim publikacjom. Stopa bezrobocia najniższa od 41 lat wcale nie sprzyja takim oczekiwanom. W lipcu mamy przerwę wakacyjną i najbliższe posiedzenie FOMC wypada dopiero 8 sierpnia. Zanim do niego dojdzie po drodze znajdzie się trochę danych z gospodarki amerykańskiej, które mogą wstrząsnąć dolarem bardziej niż teraz. Tymczasem EURUSD znalazł się nieco powyżej środka wielkiego obszaru konsolidacji i przed dniem modelowym z wtorku tworzy ewidentną górkę 1.2807 na nudnej sesji o niewielkiej zmienności.

W kraju spokojnie, lustracji Gilowskiej nie będzie i w rządzie jej też nie będzie. W tym kraju donosiciel cieszy się lepszym zdrowiem niż osoba na którą donoszono. Straty dolara szczególnie mocno poruszyły złotówką, którą skazywano na beznadziejne osłabianie się. Popyt wewnętrzny jest słaby i może ulec dalszemu osłabieniu przy realnie bardzo wysokich stopach procentowych i drożejącym kredycie hipotecznym. Na giełdzie mocni inwestorzy próbują przekonywać, że zmierzch jeszcze nie nastał i ludzie o mocnych nerwach powinni zaufać funduszom. Przed końcem półrocza udało im się podreperować księgi w znaczny sposób.

O godzinie 14:207 USDPLN notowany był na poziomie 3.1560, a więc dwanaście groszy poniżej szczytu z zeszłego tygodnia, natomiast EURPLN na poziomie 4.0383, czyli około 8 groszy poniżej ekstremum z poprzedniego poniedziałku. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2794.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama