Nikogo nie zaskoczyła podwyżka amerykańskich stóp procentowych o kolejne 25 punktów. Podwyżka była spodziewana i już zdyskontowana przez rynek. Ciekawsze i ważniejsze było to, co znalazło się w komunikacie odnośnie pozytywów i negatywów gospodarki, oczekiwania przyszłej inflacji i możliwości kontynuowania polityki małych kroków. Bernanke okazał się bardziej gołębiem aniżeli jastrz ębiem tym razem i spowodował lawinę, w której znalazł się dolar. EURUSD zmienił raptownie kierunek odbijając około 300 punktów od dołka zeszłego tygodnia. Takiego obrotu sprawy oczekiwaliśmy obstawiając również znaczne umocnienie złotówki. W miniony piątek nie było śladu realizacji zysków. Początek poniedziałku zaznaczył się sprzedawaniem euro/dolara przez jeden z banków holenderskich przy dochodzeniu do figury 1.2800, ale jeden bank komercyjny na takim rynku niewiele znaczy. Spowodował jedynie to, że wskaźniki dosyć szybko uległy schłodzeniu, natomiast sam euro/dolar niewiele się skorygował. To nie jest tydzień bogaty w fundamenty. Najważniejszy z nich, raport z rynku pracy, opublikowany zostanie dopiero w piątek. Po dwóch miesiącach kiepskich danych być może ten raport będzie trochę lepszy. Być może, ponieważ podobne oczekiwania towarzyszyły poprzednim publikacjom. Stopa bezrobocia najniższa od 41 lat wcale nie sprzyja takim oczekiwanom. W lipcu mamy przerwę wakacyjną i najbliższe posiedzenie FOMC wypada dopiero 8 sierpnia. Zanim do niego dojdzie po drodze znajdzie się trochę danych z gospodarki amerykańskiej, które mogą wstrząsnąć dolarem bardziej niż teraz. Tymczasem EURUSD znalazł się nieco powyżej środka wielkiego obszaru konsolidacji i przed dniem modelowym z wtorku tworzy ewidentną górkę 1.2807 na nudnej sesji o niewielkiej zmienności.
W kraju spokojnie, lustracji Gilowskiej nie będzie i w rządzie jej też nie będzie. W tym kraju donosiciel cieszy się lepszym zdrowiem niż osoba na którą donoszono. Straty dolara szczególnie mocno poruszyły złotówką, którą skazywano na beznadziejne osłabianie się. Popyt wewnętrzny jest słaby i może ulec dalszemu osłabieniu przy realnie bardzo wysokich stopach procentowych i drożejącym kredycie hipotecznym. Na giełdzie mocni inwestorzy próbują przekonywać, że zmierzch jeszcze nie nastał i ludzie o mocnych nerwach powinni zaufać funduszom. Przed końcem półrocza udało im się podreperować księgi w znaczny sposób.
O godzinie 14:207 USDPLN notowany był na poziomie 3.1560, a więc dwanaście groszy poniżej szczytu z zeszłego tygodnia, natomiast EURPLN na poziomie 4.0383, czyli około 8 groszy poniżej ekstremum z poprzedniego poniedziałku. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2794.
Paweł Koszarny
Analityk FMA