Jednak późniejszy kierunek notowań był zdeterminowany przez zdecydowanie prodolarowe informacje. Publikacja czerwcowego wskaźnika PMI w usługach na poziomie 61,0 m/m w Niemczech i 60,7 w strefie euro wobec oczekiwań odpowiednio na poziomie 57,3 i 59,0 przeszła bez echa, pokazując wyczerpanie potencjału dla dalszego umacniania euro. Niekorzystnie dla euro wypadł odczyt sprzedaży detalicznej w maju, który w Eurolandzie spadł o 0,6% m/m wobec oczekiwanego wzrostu do 0,1%. Również w ujęciu rocznym wzrost sprzedaży detalicznej w maju o 0,8% w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 1,8% potwierdził osłabienie koniunktury w strefie euro. Dolar z kolei zyskiwał na wartości na fali ożywienia w przemyśle USA, gdzie zamówienia w maju m/m wzrosły o 0,7% wobec oczekiwanych 0,2%. Powyższe dane w połączeniu z raportem ADP na temat stanu rynku pracy w USA ze wskazaniem na możliwy wzrost nowoutworzonych miejsc pracy w czerwcu do 368 tys. przyczyniły się do silnego wzrostu wartości dolara. Wobec oczekiwań rynku na poziomie 152 tys. potwierdzenie danych zawartych w raporcie ADP stanowiłoby wskazówkę dla FED, że amerykańskie przedsiębiorstwa dobrze sobie radzą przy obecnym poziomie stopy referencyjnej, wobec czego jej wzrost mógłby nastąpić szybciej niż przewiduje rynek. O godz. 16.55 jedno euro kosztowało 1,2716 dolara amerykańskiego.

Dzisiaj byliśmy świadkami realizacji zysków z krótkich pozycji w złotym, co pociągnęło za sobą niewidziane w ostatnich dniach osłabienie krajowej waluty. Stracił również rynek długu, gdzie rentowności obligacji przesunęły się w górę średnio o 3 punkty. Pomimo tego ministerstwo finansów przeprowadziło udaną aukcją zerokuponowych obligacji 2-letnich, podczas której przy podaży na poziomie 1,8 mld złotych popyt przewyższył poziom 4 mld złotych. O godz. 17.00 jedno euro kosztowało 4,0450 złotego, natomiast dolar wyceniany był na 3,18 złotego.

sporządził:

Wojciech Maciak

DM TMS Brokers S.A.