Kolejne przedpołudniowe godziny, to już stopniowe umacnianie się złotego, o godz. 11.00 euro kosztowało już tylko 4,0460 zł, a dolar 3,1590 zł i przy tych poziomach prawdopodobna jest konsolidacja nawet do końca dnia. Podobnie zachowywał się warszawski parkiet, na otwarciu WIG20 stracił 2,16 proc., ale potem wyraźnie ruszył na północ i jeszcze przed południem powrócił ponad 3 tys. pkt, o 12.30 zyskiwał już 1,2 proc. (3042 pkt). W południe resort finansów zaoferował inwestorom roczne bony skarbowe za 1 mld zł, wszystkie znalazły nabywców (przy popycie sięgającym 1,89 mld zł), ale ceną za niepokoje polityczne był wzrost średniej rentowności o 4,537 proc. wobec 4,204 proc. na ostatniej aukcji.
Jak widać reakcja rynków jest mniej nerwowa niż prognozowano jeszcze kilkadziesiąt godzin temu. Informacja o dymisji premiera Marcinkiewicza, co oznacza de facto dymisję całego rządu, została upubliczniona w piątek późnym wieczorem, kiedy polskie rynki finansowe były już praktycznie nieczynne. W weekend inwestorzy poznali nazwisko nowego ministra finansów, został nim znany rynkom finansowym dr Stanisław Kluza, i mogli usłyszeć kilka uspokajających komentarzy dotyczących m.in. utrzymania 30 mld kotwicy budżetowej. Abstrahując od powodów i kierunku zmian na czele rządu, należy przyznać, że cała akcja odbyła się dość sprawnie.
W kolejnych dniach sytuacja na rynku złotego będzie bezpośrednio zależeć od postępów w formowaniu nowego rządu i komentarzy dotyczących ewentualnych zmian w polityce gospodarczej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie trend boczny 4,00-4,08 dla kursu EUR/PLN.
Autor: Marek Węgrzanowski
Analityk Rynków Finansowych