Drugą kwestią są cały czas istniejące obawy o presję inflacyjną. Wczorajsze osłabienie na rynku ropy na razie należy traktować jako techniczną korektę (powrót do przebitego wcześniej oporu), a tym samym niedawny sygnał kupna jest na tym rynku nadal aktualny. Jeśli chodzi o zagrożenia inflacyjne i ich wpływ na dalsze kształtowanie polityki monetarnej, to z pewnością sporo kart zostanie w tej kwestii odkrytych w najbliższy czwartek. Poznamy wówczas protokół z ostatniego posiedzenia FOMC oraz wysłuchamy przemówienia Bena Bernanke. Amerykańskiej walucie sprzyja także sytuacja techniczna oraz (co ma również z tym związek) prodolarowe nastroje, jakie widoczne są od kilku dni. Rynek niemal konsekwentnie ignoruje gorsze dla amerykańskiej waluty dane, natomiast eksponowane są głównie informacje, mogące dolara umocnić. Tak było chociażby z wczorajszą publikację indeksu NY Empire State. Spodziewano się, że wyniesie on 21,8pkt, a wyniósł tylko 15,64pkt. Zwykle tak duża dysproporcja pomiędzy prognozą, a faktycznym odczytem byłaby już zdecydowanie widoczna w zachowaniu rynku. W tym wypadku nie miało to jednak większego wpływu i dolar praktycznie na te dane nie zareagował. Można powiedzieć, że później nieco się one również zbilansowały z nieznacznie lepszymi od oczekiwań odczytami dynamiki produkcji przemysłowej w czerwcu (0,8% vs. 0,4%) oraz wykorzystaniem potencjału produkcyjnego (82,4% vs. 81,9%). Dla amerykańskiej waluty równie ważny będzie dzisiejszy dzień. Po południu otrzymamy bowiem dane na temat zmian inflacji PPI w czerwcu. Oczekuje się, że wzrosła ona o 0,3%, a inflacja bazowa o 0,2%. Biorąc pod uwagę aktualne, prodolarowe nastawienie, można się spodziewać, że wyższy od prognoz odczyt (a więc kolejne argumenty za utrzymaniem presji wzrostu stóp procentowych) spowoduje dalsze umocnienie amerykańskiej waluty, natomiast dane zgodne, bądź niższe od prognoz mogą w ogóle na rynek nie wpłynąć, bowiem inwestorzy wstrzymają się jeszcze ze sprzedażą dolara przynajmniej do jutra (publikacja CPI), bądź do wspomnianego wcześniej czwartku (notatka z posiedzenia FOMC oraz wystąpienie szefa FED, Bena Bernanke). Oprócz dzisiejszych danych na temat PPI mamy jeszcze dane o przepływach kapitałów do USA w maju. Szacuje się, że była to wartość 45mld USD. Dane te nie powinny mieć jednak zbyt dużego wpływu na rynek. Obecnie jego zachowanie kręci się wokół czynników bezpośrednio wpływających na przyszłe kształtowanie polityki monetarnej i to będą główne argumenty, które mogą dalej dolara umacniać, bądź skłonić do realizacji krótkoterminowych zysków.
EUR/USD
Wczorajsze umocnienie amerykańskiej waluty na eurodolarze ma również swoje podłoże techniczne. Rano udało się stronie podażowej doprowadzić do przełamania poziomu ok. 1,2620, czyli 61,8% zniesienia poprzedniej fali wzrostowej. Taki sygnał wywołał ruch w kierunku poziomu, skąd korygowana fala została zapoczątkowana, czyli do ok. 1,2480. Obecnie można to uznać za najbliższe wsparcie. Oporem jest z kolei rejon przełamanego wczoraj 1,2620.
USD/JPY
Dolar pozostaje pod wpływem kupujących również względem jena. Tutaj udało się popytowi nawet wyprowadzić ceny już powyżej okolic maksimów z czerwca w rejonie 116,60/70. Można obecnie zakładać, że jest to kolejny sygnał przejmowania nad rynkiem kontroli przez popyt. Wcześniejszymi sygnałami było chociażby nieudane przełamanie linii szyi około 3-tygodniowej RGR. Kurs cofnął się nad jej poziom, co ostatecznie doprowadziło do załamania całej formacji. Jeśli ruch wzrostowy ma być w krótkim terminie kontynuowany, rynek nie powinien zasadniczo cofnąć się poniżej 116,60. Nieco niżej wsparciem będzie także 115,75.EUR/JPY