Minimum jakie do tej pory osiągnęły notowania wyniosło 1,2510. Ze statystycznego punktu widzenia z tak silnym dolarem względem waluty europejskiej mieliśmy ostatnio do czynienia 27 czerwca. Zaostrzający się konflikt zbrojny pomiędzy Izraelem i Libanem wprowadził w ciągu ostatnich 48 godzin sporo zamieszania na wszystkie rynki kapitałowe. Niebezpieczeństwo włączenia się do wojny Syrii popierającej Liban wzmaga tylko obawy inwestorów i rozchwianie rynku. Po wczorajszych silnych zmianach cen na rynku ropy naftowej widać jest, że inwestorzy nie są w stanie znaleźć nawet względnej równowagi pomiędzy popytem i podażą. Na giełdzie nowojorskiej cena baryłki z terminem dostawy na sierpień po porannych silnych wzrostach spadła o 1,23 centa do 75,80 dolara. W tle jak zwykle pozostały opublikowane pod koniec sesji ważne skądinąd dane makroekonomiczne. Amerykańska produkcja przemysłowa w czerwcu wzrosła o 0,8 proc. wobec oczekiwań na poziomie 0,4 proc. Może to oznaczać, że największa gospodarka świata wcale nie zwalnia. Zwolennicy dolara jak na razie więc nie mają w związku z tym większych powodów do zmartwień. Jak na razie, ponieważ w obecnej sytuacji, kiedy zmiany na rynkach zdominowane są doniesieniami z frontu sytuacja zmienić się może jak w kalejdoskopie.
Na większe wahania waluty amerykańskiej wpłynąć może niezwykle ważna informacja (zapowiedziana na 14:30) o poziomie inflacji w Stanach Zjednoczonych, która zawsze odbierana była jako kluczowy drogowskaz zmian w dalszej polityce monetarnej. Żeby było ciekawiej również na dzisiaj zapowiedziany został odczyt przepływu kapitału do USA za maj. Rynki zwykle do tej pory reagowały bardzo żywiołowo na te komunikaty. Wszystko zatem wskazuje, że czeka nas bardzo ciekawa sesja, która niekoniecznie skończyć się może dalszą aprecjacją dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowe dynamiczne spadki sprowadziły kurs do silnego długookresowego obszaru wsparć rozpoczynających się od naruszonego już wczoraj poziomu 1,2530. Poruszamy się w związku z tym po przysłowiowej krawędzi stawiając byki w bardzo trudnej sytuacji. Ewentualne zejście poniżej 1,2500 otworzy drogę do poziomu 1,2460 - ostatniego bastionu mogącego powstrzymać rosnącego w siłę zielonego. Obecny układ wskaźników analizy intra day daje pewne szanse na przynajmniej częściowe odreagowanie wczorajszych spadków. Dopóki jednak kurs nie pokona poziomu 1,2560 nie można będzie mówić o technicznym potwierdzeniu takiego scenariusza. Ze względu na spodziewane w drugiej części sesji kluczowe dane makro zza oceanu, które najprawdopodobniej rozstrzygną kierunek nie można wykluczyć utrzymania się podczas pierwszych godzin handlu małej zmienności z przewagą zwolenników słabszego dolara.
RYNEK KRAJOWY
Początek handlu podczas pierwszych godzin we wtorek to na rynku złotego w dalszym ciągu oczekiwanie i brak większych zmian. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 4,0275 złotego, a za jednego dolara 3,2080. Jak na razie tylko wojna pomiędzy Izraelem i Libanem ma wyraźny, choć pośredni wpływ na sytuację złotego względem dolara. Poranne zmiany potwierdzają prezentowane wcześniej sygnały świadczące o płytkości naszego rynku i utrzymującej się presji na mocniejszego złotego. W dalszym ciągu brak jest jednak zasadniczego stymulatora, który dałby początek silniejszym zmianom. Nie można wykluczyć, że stymulatorem takim będzie ponownie impuls polityczny rodem z Wiejskiej. Wiele wskazuje na to, że inwestorzy wstrzymując się przed kolejnymi transakcjami czekają na program nowego rządu i pierwsze oficjalne przemówienie nowego premiera. Wystąpienie planowane jest na środę i najprawdopodobniej dopiero wtedy dowiemy się, co kryło się pod stwierdzaniem, że "złotówka będzie chroniona".Sytuacja techniczna: od kilku sesji - początku zeszłego tygodnia niewiele się dzieje. Większa dynamika zmian widoczna na parze USD/PLN wynika głównie z tego, co dzieje się na rynku eurodolara. Wczorajsza aprecjacja zielonego na świecie spowodowała przełamanie oporu we wskazywanym wcześniej rejonie: 3,1900 - 3,1950. Po porannych zmianach jednak widać, że niedźwiedzie będą miały duże problemy z utrzymanie przewagi po swojej stronie. Poranne nakłucie testowanego już kilkakrotnie wsparcia 4,0250 - 4,0300 na parze EUR/PLN wskazuje, że potencjał na silniejszego złotego zdominować może dzisiejsza sesję. Motorem takiego scenariusza jest możliwa korekta na rynku eurodolara. Układ wskaźników technicznych wskazuje w związku z tym, że najbliższe godziny przynieść mogą atak na dużą figurą 4,0000. Zmiany na USD/PLN będą w dalszym ciągu najprawdopodobniej hamowane silnym dolarem na świecie, co w konsekwencji spowodować może powrót kursu, ale tylko w okolice 3,1700 - 3,1850.