Wczoraj szef FED również miał wystąpienie, ale w zasadzie powtórzył tylko to, co pojawiło się w środę. Niewiele nowego wniósł również protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Można więc uznać, że kwestia zatrzymania wzrostu stóp procentowych jest już przez rynek uwzględniona, zatem obecnie na ceny większy wpływ mogłaby mieć informacja np. związana z wycofywaniem się z części ostatnich deklaracji i ponownie postraszenie podwyżkami ceny pieniądza. Na zachowanie amerykańskiej waluty niezbyt wpłynęły czwartkowe dane makroekonomiczne. Ilość nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wyniosła 304k wobec prognozy na poziomie 325k. Indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) był również zbliżony do oczekiwań i wyniósł 0,1% wobec spodziewanych 0,2%. Indeks FED z Filadelfii okazał się z kolei wyraźnie gorszy i wyniósł tylko 6pkt wobec szacowanych 12pkt. Pod względem publikacji makroekonomicznych dzisiejszy dzień będzie bardzo spokojny. Jedynymi informacjami będą tylko od rana dane na temat PKB w II kwartale w Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że w ujęciu q/q wyniesie ono 0,7%. Poza tą informacją nie zaplanowano na dzisiaj innych danych, a zatem nie należałoby się spodziewać zbyt wielu impulsów ze strony danych makroekonomicznych. Końcówka tygodnia może więc stać pod znakiem uspokojenia.
EUR/USD
Wczorajszy dzień przyniósł kolejny sygnał poprawy sytuacji na tej parze. Udało się bykom doprowadzić do przełamania poziomu około 1,5-tygodniowej linii trendu spadkowego. Kolejnym poziomem o charakterze podażowym jest tu 1,2680. Wsparcia należałoby się natomiast doszukiwać przy cenie 1,2620. Jak na razie krótkoterminowa sytuacja sprzyja posiadaczom długich pozycji.
USD/JPY
Jeśli chodzi o ostatnie osłabienie dolara względem jena japońskiego, to z technicznego punktu widzenia nadal należałoby to postrzegać jako jedynie korektę. Nie udało się bowiem podaży doprowadzić do przełamania okolic 116,60, czyli rejonu najbliższego wsparcia, wyznaczonego na poziomie maksimów z końca czerwca. Również biorąc pod uwagę skalę cofnięcia względem długości poprzedzającej go fali wzrostowej, ciężko tu mówić o jakiejś głębokiej korekcie. Warto jednak zauważyć, że wczorajsze wahania doprowadziły do ukształtowania czegoś w rodzaju prawego ramienia kilkudniowej formacji głowy z ramionami. Za linię szyi można przyjąć właśnie poziom 116,60. Jego przełamanie powinno się więc przełożyć na nieco bardziej wyraźne osłabienie amerykańskiej waluty. Jeśli chodzi o opory, to tutaj bez zmian, czyli nadal podaży należałoby się doszukiwać przy cenie 117,95 (środowe maksima).