Otwarcie wypadło na minusie, ale kontrakty szybko zaczęły odrabiać straty. Kontynuację wzrostu uniemożliwiło jednak zachowanie indeksu, który zaczął słabnąć poniżej poziomu odniesienia. Rynek terminowy zareagował podobnie i zdecydowanym ruchem wrócił na minus. W okolicach 3020 pkt. doszło do odbicia i ponownego wyjścia powyżej odniesienia, ale nie dało się utrzymać rynku dłużej. Kolejne zniżki były powstrzymywane w strefie 3025-3030 pkt. i w pomiędzy tym ograniczeniem, a poprzednim zamknięciem panowała względna stabilizacja. Na początku drugiej połowy podaż jednak zaatakowała mocniej i wcześniejsze dna zostały przebite. Byki nie dopuściły jednak do bezpośredniego zagrożenia następnego ze wsparć na 3010 pkt. i nieco wyżej zdołały zatrzymać przecenę. Kontrakty ruszyły do góry, a krótko później to samo uczynił WIG20. W miarę upływu czasu wzrost stawał się coraz silniejszy i praktycznie przerwała go tylko jedna nieco większa korekta. Dopiero w okolicach 3070 pkt. udało się zatrzymać zwyżkę, ale też odpowiedź podaży była bardzo skuteczna i większość zwyżki została zniwelowana.
Niezdecydowanie panujące w piątek na rynku nie mogło w większym stopniu zmienić sytuacji. Nie udało się zaatakować szczytów w strefie 3100-3119 pkt., a nawet poprawić poprzedniego maksimum, ale też nie doszło do większej przeceny i bezpośredniego testu najbliższych wsparć. Najważniejszym z nich jest luka hossy w strefie 2955-2996 pkt. i dopiero jej zamknięcie może być poważnym ostrzeżeniem przed większym spadkiem. Nie zmienił się również znacząco układ wskaźników. Stochastic kontynuował wzrost i jest coraz bliżej poziomu wykupienia. %R zawrócił w dół w okolicach tej granicy, a CCI również zmienił kierunek na spadkowy, ale jak na razie są to jedynie lokalne wierzchołki. Do góry pną się również MACD i ROC, co w przypadku pierwszego z nich oddala groźbę testu średniej. Mocniejszych negatywnych wskazań nie daje też ujęcie tygodniowe. Na wykresie powstała biała świeca z zamknięciem na poziomie dotychczasowego szczytu fali zwyżkowej. Przesłanki te w dalszym ciągu przemawiają więc na korzyść popytu i dają szansę na test oporu w przedziale 3100-3119 pkt. Wyniku przesądzać jednak nie można, gdyż w pobliżu znajdują się także inne bariery jak dna niewielkiego spadku z końca kwietnia.