Reagowanie rynku na ten odczyt miało miejsce również z tego względu, że pojawiła się spora pustka w tym tygodniu, jeśli chodzi o ilość istotnych publikacji makroekonomicznych. W zasadzie dopiero dzisiaj dostaniemy pierwsze, ważniejsze dane, a będzie to lipcowa sprzedaż domów na rynku wtórnym. Szacuje się, że spadnie ona o 1%. Problemy w sektorze nieruchomości widoczne są już od dłuższego czasu, zatem dzisiejsza publikacja będzie tu kolejną informacją. Jeśli okaże się, że dane będą nieco lepsze od prognoz, może to doprowadzić do kontynuacji aktualnej, krótkoterminowej fali umocnienia dolara (byłoby to bowiem odczytane jako argument dla FED do dalszego podnoszenia stóp procentowych). Z kolei dane gorsze od prognoz mogą wywołać korektę aktualnej fali spadkowej na eurodolarze i być może udałoby się ponownie skierować kurs w stronę 1,29. Warto również pamiętać, że na jutro mamy jeszcze w planie drugą część tych danych, czyli tym razem będzie to sprzedaż domów na rynku pierwotnym. Jeśli chodzi o dane spoza USA, to o 14:00 dostaniemy dziś jeszcze garść informacji z rynku krajowego, a będą to inflacja bazowa za lipiec (prog. 1,1%) oraz dane dotyczące koniunktury w przemyśle, budownictwie, handlu i usługach.
EUR/USD
Aktualna falka spadkowa na eurodolarze nieco już bykom pokrzyżowała szyki. Udało się bowiem doprowadzić do wybicia dołem z niewielkiego, około tygodniowego kanału wzrostowego. Podaż jednak jak na razie zatrzymała się na wsparciu w postaci dołka z piątku w rejonie 1,2780 i tutaj byki próbują doprowadzić do jakiegoś wzrostowego odreagowania. Jeśli poziom 1,2780 udałoby się sprzedającym przełamać, winno to wywołać kolejną falę przeceny europejskiej waluty w kierunku 1,27. Najbliższym oporem jest aktualnie cena 1,2815, natomiast wyżej podaży można się również spodziewać w rejonie 1,2850.
USD/JPY
Sporo atrakcji pojawiło się również na dolarze względem jena japońskiego. Fala umocnienia amerykańskiej waluty została zainicjowana przełamaniem tygodniowej, spadkowej linii trendu w poniedziałek. Rynek skierował się do zeszłotygodniowych maksimów w rejonie 116,70 i stąd doszło do wyraźnego odbicia. W ostatnich godzinach obserwujemy tym samym nieco bardziej dynamiczne osłabienie dolara. Można więc obecnie oczekiwać, że niebawem pojawi się tu konkretny kierunek, bowiem miejsca do krótkoterminowych oscylacji robi się na tej parze coraz mniej. Od dołu rolę wsparcia pełni bowiem poziom około 2,5-tygodniowej linii trendu wzrostowego (obecnie 115,80), a od góry wspomniany 116,70. Można więc zakładać, że trwalsze wybicie poza ten zakres pozwoli skierować rynek w stronę 114,40, bądź 117,86.