Kurs euro do dolara po ogłoszeniu znacznie gorszego od prognoz komunikatu o spadku sprzedaży domów w Stanach Zjednoczonych w minionym miesiącu aż o 4,1 proc. tylko przez moment sięgnął poziomu 1,2850. (Ekonomiści oczekiwali spadku do poziomu 6,55 mln) Sentyment okazał się na tyle silnie prodolarowy, że już w kilka minut po odczycie notowania powróciły poniżej figury 1,2800. Minimum odnotowane zostało w godzinach nocnych czasu polskiego i wyniosło 1,2756 dolara za jedno euro. Ciekawie również wygląda sytuacja na ważnym dla wartości dolara rynku ropy naftowej, gdzie pomimo zmiennych nastrojów cena konsekwentnie utrzymuje się relatywnie nisko. Cena ropy z październikowych kontraktów spadła na NYMEX o 1,34 USD i wynosiła na zamknięciu sesji 71,76 USD. To skutek najnowszych danych o zapasach paliw w USA. Okazało się, że spadły one mniej niż oczekiwano. W dalszym ciągu w związku z tym możliwe jest przełamanie psychologicznej bariery 70 dolarów za baryłkę. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2772 dolara.
Czwartek po wczorajszej w miarę spokojnej sesji pod względem publikacji danych o charakterze statystyczno - ekonomicznym zza oceanu już taki nie będzie. Inwestorzy poznają dzisiaj zamówienia na dobra trwałego użytku, cotygodniowy raport o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych oraz wartość sprzedaży nowych domów. Praktycznie w przypadku wszystkich tych wskaźników publikowane prognozy zapowiadają pogorszenie klimatu.
Sytuacja techniczna eurodolara: wczorajszy bardzo szybki odwrót od dość istotnego pod względem technicznym poziomu 1,2850 i nocny dołek na poziomie 1,2756 pokazały, że sentyment prodolarowy ma się w dalszym ciągu bardzo dobrze. Technika oraz aktualny układ wskaźników sugerują, że test kolejnego ważnego wsparcia: 1,1720 - 1,2730 wydaje się raczej przesądzony. Przewaga niedźwiedzi powinna być widoczna przede wszystkim w pierwszej części sesji. W drugiej części biorąc pod uwagę prognozy dzisiejszych danych makro z USA dojść może do próby wykształcenia przynajmniej częściowego odreagowania. O zanegowaniu scenariusza dalszej aprecjacji waluty amerykańskiej względem euro mówić będzie można dopiero po trwałym przejściu przez 1,2820.
RYNEK KRAJOWY
Początek czwartkowej sesji na krajowym rynku walutowym po raz pierwszy od kilku dni był znacząco różny od tego, co mogliśmy zaobserwować w ciągu ostatnich kilku sesji. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9200 złotego, a za jednego dolara 3,0666. Zmiany jak zwykle w przypadku czynników spoza naszego krajowego podwórka najwyraźniejsze były na parze USD/PLN. Nowy szczyt na USD/PLN, który wyniósł 3,0770 i był zasługą zyskującego na wartości dolara oraz nienajlepszymi informacjami na temat daty wejścia Węgier do strefu euro. Jak oświadczył wczoraj węgierski minister finansów Janos Veres Węgry będą mogły wejść do strefy euro najwcześniej w 2011 r. Zdaniem analityków natomiast ze względu na problemy w finansach publicznych wątpliwe jest by udało się to Węgrom wcześniej niż w 2014 r.